Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle

<< < (90/149) > >>

Funeris Venatio:
Rycerz dołączył do Lucasa, Draga i tego orka, który chyba przedstawiał się jako Mogul. Niestety wyleciało mu z głowy, nie był pewny, czy nie pokręcił w jakiś sposób imienia, a nie chciał teraz się o to wypytywać. Ale raczej był to Mogul. Funeris dostrzegł, że szkieletów pozostało ledwie kilka. Szły tym swoim trupim, upartym, niezmordowanym krokiem naprzód. Człowiek chwycił jakąś luźną kość, która leżała na posadzce i rzucił nią w jednego z ożywionych draconów. Zauważył, że tamten zmierzał na jego towarzysza, który właśnie walczył z jedną z bestii, więc chciał odwrócić jego uwagę i skierować go w tę stronę, prosto pod miecz rycerza. Kościotrup podchwycił przynętę. Teraz toczył się z wolna i uparcie na Funerisa Venatio.
Zakonnik wiedział już trochę, jak taka bestia zwykła atakować. Szpony, zęby, skrzydła i ogień - arsenał dość szeroki, zważywszy na to, że się już od dawna nie żyje. Smok nie zawiódł oczekiwań rycerza i, zatrzymując się kilka metrów od Poety, zaczął szybko kumulować energię, by spopielić swojego wroga. Rycerz skrzętnie to wykorzystał i momentalnie skrócił dystans. Zanurkował płynnie między nogami dracona, łamiąc w locie kilka kości. Szkieletor runął na wznak a człowiek poleciał po posadzce jeszcze z dwa metry. Kamienie były trochę śliskie i wysłużone, więc sprzyjały takim ślizgom. Funeris dźwignął się szybko na nogi, podnosząc całe swoje ciało ubrane w stalowe odzienie i obrócił się w stronę przeciwnika. Ten również wstał, co zaskoczyło nieco Poetę. Jego lewa noga kończyła się na wysokości kolana, ale smoczysko podparło się lewym skrzydłem. Miało to swoje zalety - teraz ostra kość na końcu niegdyś błoniastego skrzydła została wyłączona z walki. Dracon znowu zaatakował. Był bezwolną maszyną, która miała jeden cel, zabić. Prawe skrzydło poszybowało w mgnieniu oka do przodu, wysuwając swój kolec. Funeris przyjął ten cios na tarczę, jednocześnie tnąc w nie miecz, co złamało tę kość. Szkielet stracił swoją następną broń. W ogóle nie myśląc, umarły dawno potwór znowu chciał zaatakować ognistym oddechem, lecz rycerz mu na to nie pozwolił. Wykorzystując niewielkie części sekundy między atakami, rąbnął kilka razy w czaszkę niegdyś dumnego osobnika i rozłupał ją na kilka kawałków. Czarna ruda bez problemów poradziła sobie z kośćmi liczącymi pewnie kilkanaście tysięcy lat.

4x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Szkielet_dracona

Hagmar:
A Aragorn miotał zaklęciami w szkielety. - Heshar! Heshar! Heshar! Heshar! Cztery salwy ognistych płomieni skutecznie rozprawiły się z szkieletami.
- Weźcie pochodnie i spalcie to co leży w sarkofagach. I uważajcie bo może ich być więcej.

66 x sarkofag w łącznie 5 pomieszczeniach krypty

Dragosani:
Drago osobiście wolał nie używać magii na tych szkieletach. Nie był pewien, czy pioruny poradziłyby sobie ze zniszczeniem napędzającej je czaszki. Z mieczem miał taką pewność. Dlatego był nieco zdziwiony widząc jak innym jakoś się udaje. I to jak szybko. Taśmowo wręcz. Na przyszłość będzie musiał o tym pamiętać i samemu korzystać z dobrodziejstw magicznych. Chwycił jedna z pochodni, które przecież gdzieś tam były, i poszedł zapalić. Zwłoki z sarkofagów. Skierował się ku najbliższej kamiennej trumnie, aby dostać się do której, nie musiał nawet opuszczać pomieszczenia w którym byli. Wieko było wpół uchylone. Wewnątrz wampir dostrzegł jakieś wysuszone reszki ciała. Ciężko było rozpoznać do jakiej istoty mogły należeć. Ale dobrze się paliły, go Drago sprawdził przy użyciu pochodni. Suche szczątki dość łatwo zajęły się ogniem.
65 x sarkofag w łącznie 5 pomieszczeniach krypty

Nawaar:
Po zakończonej walce Nathaniel miał teraz spokój ducha zaczął oglądać się naokoło widział mnóstwo sarkofagów, czy też trumien. W końcu Aragorn podał zarys działań i postąpił według jego woli, a mianowicie chwycił za jedną z pochodni i otworzył jedną z krypt ujrzał tam samotnie leżący szkielet, który należało spalić i tak się stało. Elf przyłożył pochodnie do kości, które miały na sobie skrawki materiału, być może była to szata. Ogień elegancko zajął się całością i kości z ubraniem momentalnie się spaliły.


64 x sarkofag w łącznie 5 pomieszczeniach krypty

Funeris Venatio:
Funeris poszedł w ślady reszty, bo tak. Wyjął z kieszeni składaną, teleskopową pochodnię i zapalił ją za pomocą zapalniczki Zippo, którą kupił na bazarze u Ruskich. chwytając jedną z pochodni. Wrócił się do pomieszczenia, gdzie znalazł pierwszego dracona i zajął się zabawą w piromana. Sarkofag wepchnięty w ścianę krył dokładnie trzy ciała, możliwe, że jakiś trójkącik seksualny po śmierci. Poeta podłożył ogień, który momentalnie zajął strzępki szat. Kochankowie tego nawet nie zauważyli, i tak mocno rozpaleni żądzą. Wielkie kamienne występy w podłodze okazały się następnymi sarkofagami. Te miało po jednym ciele, biedaczki. One również spłonęły w świętym ogniu oczyszczenia.

57x sarkofag

//Nikt nie powiedział, że jeden sarkofag na post...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej