Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Lucas Paladin:
Lucas miał wreszcie okazję się wykazać, a poniewaz już przyszło mu zabijać zombie, teraz zamierzał to zrobić z wielką przyjemnością. Wyciągnął miecz i dobiegł do pierwszego, lepszego truposza jaki stał na drodze. Zaatakował tnąc z ukosa i licząc na to, iż ten cios okaże się skuteczny. Ale jak to w życiu bywa, nic nie dzieje się od razu. Lucas zaatakował ponowie tym razem w łeb stwora i ten cios okazał sie być strzałem w dziesiątkę. Jednocześnie starając się unikać wzroku innych potworów, Lucas wbił miecz w czaszkę zombiaka i uciekał gdzie pieprz rośnie.
10x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zjawa
15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Mumia_Raanaar
9x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zombie
Nawaar:
Elf spojrzał na kreatury zombii już na własne oczy raz widział, ba nawet z nim współpracował, a właściwie to Salazar nim sterował i wiedział, że musi trafić w głowę bo inaczej kicha. Taka sama sytuacja jak z kresharem, z którym walczył na polowaniu. Nathaniel widząc jak dzielny rycerzyk zabił jednego truposza, po czym uciekał jakby z płaczem do mamusi. Dziecię lasu pomyślało. Jeżeli wuj musiał z takimi wojakami walczyć, co uciekają od przeciwnika to szczerzę mu współczuję. Bracia zakonni też mi coś. Elf splunął na ziemię dobył łuku z sajdaka i strzały żelaznej z kołczanu, którą nałożył na cięciwę łuku mocno naciągając, bo stał z tyłu, żeby gawiedź mogła się wyszaleć. Nathaniel zaczął namierzać w jednego z zombich, po równych sześciu sekundach oddał strzał. ÂŻelazny pocisk poleciał w stronę poczwary trafiając w głowę tak, że grot strzały uszkodził życiodajny organ. Bestia jeszcze zacharczała i runęła na ziemię, a jej dusza zaznała spokoju.
Pozostaje 26 żelaznych strzał.
10x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zjawa
15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Mumia_Raanaar
8x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zombie
Hagmar:
//Jesteś elfem, jakim cudem masz wuja krasnoluda? Trzeba uregulować te krzyżówki rasowe by część skilli rasowych była od ojca a część od matki jak u dhampira.
Isentor:
//Taka krzyzowka jest niemozliwa. Mogl byc przeciez przybranym bratem jego ojca. Opcji jest wiele.
Patty:
Odczepiłam kiścień od pasa i ruszyłam na pierwsze zombie. Zakręciłam trzonkiem, nadając srebrnej kuli odpowiedni impet i huknęłam w bok głowy nieumarłego. Stwór próbował mnie jeszcze atakować, ale siła ciosu powaliła go na ziemię, a wtedy szybko dobiłam go, miażdżąc czaszkę. Atakowałam dalej, uniknęłam ciosu zadanego pazurami bestii i z przyklęku uderzyłam w kolano, całkowicie gruchocząc staw. Nie zabiło go to, ale kolejny cios, gdy zombie już upadł, owszem. Potężnym uderzeniem znad głowy zniszczyłam czaszkę, mózg i kawałki kości rozprysnęły się na boki. Cofnęłam się, akurat w momencie, gdy kolejny zombie atakował. Odruchowo zasłoniłam się ramieniem, a nieumarły spróbował się we mnie wgryźć. Rękawica wytrzymała, a ja kopniakiem odrzuciłam go od siebie i zaczęłam okładać kiścieniem, łamiąc kolejne kości, aż w końcu miażdżąc czaszkę. Kolejny zombie skoczył mi na plecy, uderzając ramionami i gryząc. Warknęłam głucho, przemieszczając się za niego i generując energię magiczną. - Izeshar! - wykrzyknęłam, posyłając życiodajną kulę wprost w nieumarłego. Pocisk esencji zadział wprost przepięknie, popieląc głowę i część tułowia zombie, które padło martwe na ziemię. Przyuważyłam kolejnego nieumarłego, gdy szykował się do ataku na jednego z moich kompanów. - Izeshar! - kolejny pocisk esencji pomknął w stronę zombie i kolejne zombie padło martwe, o ile można tak powiedzieć o nieumarłym. Odłożyłam kiścień, by mieć wolne obie ręce i doskoczyłam do kolejnego zombie, gromadząc energię magiczną/ - Heshar! - wykrzyknęłam, a podmuch ognia ogarnął całego stwora, zabijając go.
10x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zjawa
15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Mumia_Raanaar
2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zombie
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej