Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Nawaar:
Po cały zajściu jak i zabiciu paru wampirków Nathaniel odłożył łuk do sajdaka i czekał na dalsze instrukcje jednocześnie podszedł do dziadka Edzia. - Widzę dziadku, że masz potencjał i znasz nie jedną sztuczkę. Elf delikatnie klepnął człowieka w plecy.
Funeris Venatio:
- O, właśnie, Lucas. Wydawałeś się taki nieobecny przez cały ten czas, że zaczynałem się o Ciebie martwić. Zwłaszcza, gdy tamten obdartus - tutaj wskazał mieczem, który trzymał poziomo na kolanach, siedząc sobie pod ścianą - biegł na Ciebie i jeszcze tam kogoś, z wiadomym zamiarem zjedzenia na obiad, tudzież kolację. Nie orientuję się już nawet jaką mamy porę dnia, nie pamiętam o której wyszliśmy.
//Widzisz jak to jest, Morean? Ja tak pierwszą walkę ominąłem, jak i pierwsze spotkanie wampirów. :)
Hagmar:
- Stoimy przed wejściem do chramu, wchodzimy.
Izabell Ravlet:
Darlenit nie czuł nic po zakończonej walce. Odetchnął tylko mocniej, ale to był wymóg ciała. Rozejrzał się, ze zdziwieniem zauważając, jak dobrze radziły sobie niektóre osoby. Zrzucił to na nieporadność przeciwnika.
Mauren niecierpliwie oczekiwał na koniec wycieczki.
Nawaar:
Nathaniel czekając na odzew dziadka ruszył do wejścia tajemniczego chramu. Wzrokiem szukał również Anette, która strzeliła bełtem w jednego z wampirów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej