Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle

<< < (63/149) > >>

Gorn Valfranden:
Gorn szedł na samym końcu, swym krokiem przyzwyczajonym do kolczugi. Dalej ubezpieczał tyły swych towarzyszy.

Nawaar:
- Widzisz ja Ciebie przeżyję kilkukrotnie jeżeli nie zginę z innej przyczyny, więc będę nazywał Cię dziadziusiem. W wasze praktyki magiczne mnie nie interesują aktualnie, ale dobrze wiedzieć, że potraficie wskrzeszać zmarłych. Nie mieli lepszego ciała, pod ręką?.

Hagmar:
Doszliśmy do sporej groty w której wykuto wejście do dracońskiego chramu. Problem w tym że obozowała tu grupa wampirów renegatów. Właśnie kończyli posiłek na grupie bandytów.

16x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita

Elrond Ñoldor:
Elrond wybiegł do przodu, klasną w dłonie wypowiadając inkantacje zaklęcia:
- Izipash ipush huoshan elishash! - podmuch wiatru wystrzelił z jego dłoni zajmując sporą część groty i pędząc z ogromną prędkością uderzył w grupę przeciwników. Pochodnie załopotały, wrzask bólu wypełnił grotę. Ilu padło? Ilu było połamanych? Jeszcze nie było wiadomo.

Czar: Podmuch wiatru

Anette Du'Monteau:
-Wskrzeszanie to praktyka mrocznych magów i ich ciemnej sztuki. Tylko najpotężniejsi z nich parają się czymś podobnym. Wydzierają dusze Rasherowi, po czym wkładają je z powrotem w ciała. - skomentowała dziewczyna. Ta wypowiedź była póki co jej ostatnią. Naciągnęła swoją kusze i szła w skupieniu za resztą kompanii. Nie zamierzała się wystawiać w żadnym razie. Wtedy pojawiła się kolejna grupka wampirów. Anette przykucnęła gdzieś z boku, wymierzyła i wystrzeliła pocisk prosto w pierś. Wykorzystała element pewnego zaskoczenia.

15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita

//: Cichy zabójca

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej