Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
TheMo:
Schował miecz i odszedł od ciała bandyty, chlapiąc w kałuży krwi. Powrócił do grupy i schował miecz. Obejrzał pobojowisko.
-Ciekawe ile jeszcze takich masakr nas czeka.
Powiedział z nadzieją w głosie.
Funeris Venatio:
- Zapewne kilka... naście. Może, nie wiem szczerze. Im mniej śmierci tym lepiej. - Funeris zerknął na na Nathaniela, który nie zdążył wystrzelić nawet jednej strzały. Zakładał na siebie swój łuk. Na Zartata, co on robi...
//Themo, dwa razy schowałeś miecz według swojego opisu. :D
//Nathaniel, polecam używać określeń sajdak, lub łubie. W takich właśnie "przyrządach" przechowywano łuk, a nie "zakładano go sobie na plecy". ÂŁadniej i zgrabniej będzie to brzmiało. :)
Hagmar:
- Tędy, tu jest zejście na niższy poziom. Ruszyli niżej a potem dalej przez kanały.
Patty:
Odetchnęłam głęboko i zaczęłam czyścić miecz z krwi. Kiścień na razie sobie darowałam, wyglądał groźniej, gdy był unurzany we krwi, a poza tym ciężko go było doczyścić. Miecz to inna sprawa. Spokojnymi, miarowymi ruchami usunęłam brud z klingi i wsunęłam ją z powrotem do pochwy. Broń i tak dokładniej doczyszczę i zabezpieczę już w domu. Po usłyszeniu uwagi Aragorna ruszyłam wraz z grupą.
Nawaar:
Elf już wiedział gdzie ma ruszać, więc podążył za głosem, który mówił żeby zejść na niższy poziom kanałów. Ciekaw był jednak, czy nie wdepną w jeszcze większy. Nathaniel z gracją elfa ruszył za resztą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej