Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Canis:
- Aragornie, nieważne czy debile, czy nie, ważne, ze stoją na drodze. Moim zdaniem przeszkody się likwiduje, a nie przestawia...
Dragosani:
Drago wytarł ostrze miecza o łachy jednego z zabitych. Potem schował ostrze do pochwy. Chciał już zabrać się za zasłużony posiłek, kiedy się zorientował, że Patty zdążyła w tym czasie spuścić całą krew z bandytów.
- Zdumiewające osiągnięcie - powiedział podchodząc do niej. - Spuścić krew z tylu ludzi w tak krótkim czasie... Czego was tam w Bractwie uczą? Chociaż nie. Nie chcę wiedzieć. Zapodasz butelkę? Chciałem się pożywić, lecz nie zdążyłem.
Hagmar:
- Słyszałem kiedyś o plemieniu wojowniczek kąpiących się we krwi pokonanych wrogów Moreanie. Niby racja Sal, ale wiesz. Szkoda dobrej stali na coś takiego.
Patty:
- No widzisz Lucas, zawsze znajdzie się głodny wampir, a ja mam przecież dobre serce - uśmiechnęłam się wesoło i rzuciłam krew Dragosaniemu - Pewnie, trzymaj.
//Oddaję 5 litrów krwi
Canis:
- Szkoda, czy nie szkoda, wazne ze brudu na ulicach ciut mniej. Zastanawiam się bardziej, czy czasem w oceanach nie buszuje Lewiatan...
//Kiedyś był zapis, ze Meaneb powołał do życia, czy obudził Lewiatana... nadal jest to prawdą, czy już nie? xP
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej