Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle

<< < (26/149) > >>

Nawaar:
- Prawda. I puścił oczko w stronę dziewczyny.

Elrond Ñoldor:
- Przeżywasz jak dziewka pierwszy okres - po czym głośno zagwizdał. Sam kiedyś był wojakiem, zanim wstąpił do Zakonu Magii. Ba! Biegał w płytowej zbroi, dowodził i zabijał umarlaki nie biorąc w zamian pieniędzy. Jednak za jego czasu, najlepszymi były bronie z Mithrilu. Najwyraźniej technologia się zmienia. I to chyba na lepsze.
- To ja już wiem czemu czułeś się bezpiecznie na końcu. W sumie bez magii z takim cackiem też bym się czuł. Skąd go wytrzasnąłeś?

Nawaar:
- Panno, Anette mówiłaś wcześniej, że są różne organizacje i wskazałaś na bandę rycerzyków i magów. Jest jeszcze jakaś inna ścieżka?.

Funeris Venatio:
- Nie, nie słyszałem - rzekł Funeris do Gorna. Już wspomnienie jakże tragicznej śmierci jego nieodżałowanych rodziców, rodowa zemsta, święte i uzasadnione mordowanie (nie)winnych istot w imię wyższej sprawy, skrwawiony miecz, nieruszone sumienie, zasrane gacie i ufajdolona koszula sprawiły, że Poecie nie chciało się słuchać dalszego ciągu tej opowieści. Na szczęście Gorn przeszedł nad tym do porządku dziennego, nie rozpamiętywał i szybko zmienił temat. Och, istnieje jeszcze jakaś sprawiedliwość na tym łez padole, zaiste.
- Jak mniemam, chciałbyś mi ją opowiedzieć? - Gdy rycerz idący obok niego na chwilę odwrócił wzrok, Funeris zerknął błagalnie na kroczącego obok Aragorna, który nie zdążył się jeszcze odezwać, wydawał się nieco nieobecny. Wyraz twarzy Marszałka wydawał się mówić coś, co w pewnym kraju w pewnym świecie jest określane jako Help me man!

Izabell Ravlet:
- Znalazłem ogłoszenie. Rzekomo wykuty został przez Gunsesa, a nawet jeśli to nie jest prawda, to niezłe cacko. Dobrze leży mi w dłoni - rzekł. Zakręcił klingą i schował broń z powrotem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej