Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Gorn Valfranden:
- Moja historia jest dość smutna, zabici rodzice, zemsta i takie tam. Czy słyszałeś o bitwie Pod Triangalrium?
Malavon:
Ja natomiast szedłem w towarzystwie magów i Paktu. To środowisko od dłuższego czasu najbardziej mi pasowało. Pogwizdując wesoło rozglądałem się za jakąś rozrywką w między czasie. Dojrzałem dwójkę mężczyzn okupującą paladynkę Bractwa ÂŚwitu. Przypełznęli do niej jak robaki do padliny. Samce alfa, co? Prostym ruchem ręki wytworzyłem niewielką ilość wody i prysnąłem nią lekko na ich karki. W końcu to tak się tresuje niesforne psiaki.
Izabell Ravlet:
- Może byłoby i lepiej, gdyby mnie coś porwało. I ja miałbym spokój i wy wszyscy. Poza tym nie mam zamiaru nawiązywać nowych znajomości czy choćby ujawniać się w mieście. Potrzebuję czasu - odparł. - Ponadto zainwestowałem w nowy miecz. Szara ruda - dodał, wydobywając ostrze z pochwy.
TheMo:
Themo zamykał pochód. Szedł na końcu rozglądając się. Bardziej niż na towarzyszach skupiał się na drodze. Mimo iż było ich tylu, starał się zachować czujność.
Anette Du'Monteau:
-Nie do końca, choć uroda jest jedną z broni kobiet. Ale w paru przypadkach nie jedyną. Tak i było przy tej okazji. Nie muszę się chyba dalej rozwijać, prawda?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej