Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak konie w galopie

<< < (9/17) > >>

Kuhin Acker:
Rekrut uważnie zlustrował tamtego. -Ja nikogo nie zaatakowałem, lecz czy mogę ufać Tobie? Opisz całą sytuację proszę.

Funeris Venatio:
- Z wujaszkiem jechaliśmy z Bractwa, kierowaliśmy się do stolicy. Zatrzymaliśmy się na popas, gdy coś wyskoczyło z lasu. Staruszek dostał nożem w plecy, ja uciekłem, coś mnie goniło. Musiał się w to wplątać jakiś wilk, który zaatakował nas jednocześnie z tamtymi. Nie wiem, czy oni jeszcze żyją, czy nie. Możliwe, że panoszą się gdzieś po lesie i mnie szukają. Pomożesz mi lepiej obandażować ranę? Jedną ręką jest to trudne.

Człowiek opuścił miecz zupełnie, oparł się o niego ciężarem ciała i czekał. Lustrował uważnie przybysza, nie wiedząc czego może się po nim spodziewać. Przecież to mógł być jeden z bandytów, który ich zaatakował. Nie miał pewności.

- Możesz schować ten kiścień? Sytuacja stanie się nieco bardziej pokojowa. Ja nie mam zamiaru zrobić Ci krzywdy.

Kuhin Acker:
Kuhin przypiął kiścień z powrotem do pasa. -Wybacz mi. Jestem Kuhin Acker - Rekrut bractwa świtu. Razem z towarzyszem natknęliśmy się na wasz wóz. Niestety nie potrafię bandażować ran... // Nie mam umiejętności Medyk // Rekrut nie ufał do końca tamtemu człowiekowi. To wytłumaczenie z wilkiem było dziwne. Po pierwsze było to Taru, a po drugie wersja, że zwierzak był tresowany była o dużo bardziej prawdopodobna. Po trzecie wreszcie, samotny zwierz nie rzuciły się na grupę kilku ludzi. Zwłaszcza walczących. Cóż... ufać mu nie mogę, ale przynajmniej zapytam się go o kilka spraw.
-Możesz powiedzieć ilu bandytów was napadło? Wybacz zadam Ci kilka pytań i odeślę do swojego towarzysza, który się tobą zajmie.

Funeris Venatio:
- Nie zdążyłem zauważyć, ale chyba było ich dwóch. To wszystko działo się tak szybko. Nie należę do zbyt odważnych, boję się każdej takiej sytuacji, dlatego od razu uciekłem.

Człowiek postąpił kilka kroków w stronę Kuhina, zmniejszając dystans. Przysuwał się powoli, niby niezobowiązująco. Kilka razy, niemalże niezauważalnie, spoglądał w stronę kotlinki.

- Zostawiłem swoje rzeczy w małej kotlince, zaraz za tymi sosnami. Może się tam przejdziemy? Nikt nas tam nie powinien wytropić, będzie bezpieczniej.

//Dystans zmniejszył się do 5,5 metra, lewa ręka mężczyzny wyraźnie jest opuchnięta, prawdopodobnie niewładna.

Kuhin Acker:
Rekrut szybko wyciągnął kiścień ponownie. -Stój gdzie jesteś! - syknął Kuhin - Tak się złożyło, że byłem już w tej kotlince. Tak na prawdę to jesteś jednym z bandytów którzy napadli na tego biednego kupca. Czyż nie mam racji? - Cedził przez zęby rekrut.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej