Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
Funeris Venatio:
- No żesz kurwa, nia dadzą odpocząć... - warknął pod nosem, gdy właśnie kończył jedzenie. Podniósł się szybko, dobył miecza i chwycił za tarczę. Gotowy do walki stanął tuż przy pierwszej linie od strony wojowników wroga, tej, którą sam wszedł na górę. Należało przede wszystkim uniemożliwić im odcięcie reszty towarzyszy zanim znajdą się na górze. Niewiele im brakowało, to trzeba przyznać, byli coraz wyżej i wyżej z każdą sekundą.
Kharim, teleportuj się za nich - powiedział do krasnoluda, który zdążył swoją magią unieszkodliwić dwóch typów z komanda. Strasznie monotematyczny się robił w tych swoich atakach. Ciekawe jak walczył, gdy jeszcze nie miał pocisku i tego wyglancowanego młota, przeszło człowiekowi przez myśl.
Z dobytym Czarnuchem ruszył do przodu, trzymając się strony ściany, by za szybko nie wypaść. By w ogóle nie wypaść, jeżeli już przy tym jesteśmy. Wojownik Zgromadzenia, zapewne tak się nazywał, oni zawsze wymyślają takie nazwy, zaatakował pierwszy. Wykonał sztych, który został sparowany tarczą Poety. Miecz powędrował w jego prawą stronę, poza zasięg ciosu. Miecz z czarnej rudy wystrzelił do przodu, lecz przeciwnika już tam nie było. Tamten zachwiał się na początku, lecz szybko wykonał unik i czmychnął śmierci. Jego kolczuga lśniła w słońcu. Wymienili dwa ciosy sparowane mieczami, lecz stal valfdeńska, z jakiej niechybnie wykonano oręż wojownika, ustępowała na mile czarnej rudzie, która dała swój początek mieczowi Funerisa. Dosłownie kilka sekund i zastawa została przełamana, a na karku nie można było dostrzec głowy. Poeta kopnął ciało, które jeszcze nie zdążyło się przewrócić, prosto przed siebie, na następnych przeciwników.
3x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wojownik_Zgromadzenia
Hagmar:
Obok Funerisa walczył Aragorn bawiąc się jakoby z bobrzym ścierwem. Leniwie parował jego ciosy by w końcu odbić miecz wojownika i rozrąbać jego łeb na pół.
2x
Nawaar:
Krasnolud nie lubił otrzymywać rozkazów od niższej rangi ludzi, ale musiał zachować powagę, więc dobył młota i przemieścił się za plecy wojowników. Teraz to oni byli w potrzasku. Szybki uderzeniem z góry na dół trafił jednego w potylicę, którego czaszka nie wytrzymała uderzenia i pękła uwidaczniając mózg. Ten bóbr spadł niefortunnie na dziedziniec. Następnego zamachem od lewej, do prawej trafił w lewy bok. Tutaj Kharim się nie napracował, bo ten akurat spadł w przepaść zabijając się o skały, czy o uderzenie ciałem o ziemię. Gdy już wszyscy przeciwnicy padli. ÂŚwięty postanowił zapytać. - Co, teraz?.
0x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wojownik_Zgromadzenia
Hagmar:
- Za kilka minut zorientują się że ich nie ma i coś jest nie tak. Przyślą kolejny patrol i ogłoszą alarm. A wtedy będzie wesoło.
Nawaar:
- Czyli mamy czekać z założonymi rękami?. I na tym małym murku mamy walczyć?. Dziwne trochę, ale cóż zrobić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej