Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
Funeris Venatio:
Kharim podbierał mu racje żywnościowe, chociaż miał swoje własne w sakwach, swoich, które leżały ledwie metr dalej. To się nazywa solidarność Bractwa, nie ma co. Pomagamy zawsze i wszystkim!
Chyba wszystko gotowe, pomyślał, rozglądając się po obozowisku, które skrzętnie zaczęto zwijać i zacierać ślady ich pobytu tutaj. Lepiej, żeby nikt ich przedwcześnie nie odkrył, ponieważ stracą swój największy atut w tej walce - element zaskoczenia. W tylu ludzi nie da się wziąć twierdzy, jakiejkolwiek tak naprawdę, wywijając mieczami, toporami, młotami i innymi narzędziami zagłady i próbując wpaść do środka przez główną bramę, która lubi być w takich przypadkach zamknięta.
Po godzinie marszu dotarli pod ścianę skalną, którą będzie im dane się wspinać. Funeris poprawił cały rynsztunek - naciągnął mocniej rękawice, zasznurował buty, kiścień zabezpieczył przy pasie, tak samo pochwę z mieczem. Jego tarcza, jak to zazwyczaj bywa, spoczęła na plecach, mocno przytwierdzona, przy nie zsunęła się pod żadnym wypadkiem w połowie drogi. Będzie wysoko, lecz powinni dać radę wspiąć tak wyekwipowani - każdy był w końcu zdrowym, silnym przedstawicielem swojego gatunku w kwiecie wieku.
- To co, na górę? - Ponaglił dracona i krasnoluda, by znaleźli się już na szczycie i jak najszybciej pomogli im dostać się tam również.
Hagmar:
- Kharim, czyń honory
//Za szybko podszedłeś, po drodze mieliśmy znaleźć chowańce <anioł> zrobimy wtedy inaczej
Funeris Venatio:
//Sorki... :D Ale może to i lepiej - zabierzemy je na koniec, mniejszy kłopot będzie. :)
Nawaar:
Krasnolud spojrzał na duży mur, który stał przed nim. Normalnie, by go nie przeskoczył ale dzięki specjalnym umiejętnością spokojnie da radę nie musząc się wspinać. -Dziękuję. Odparł do dracona kłaniając się jakby to miało coś zmienić. Kharim skupił się i, po sekundzie znalazł się na górze mógł teraz dokładnie rozejrzeć się, po twierdzy i pobojowisku jakie miało wcześniej miejsce. Gdy rycerz stał odwrócił się na sekundę i pomachał towarzysząc dając znak, że droga wolna/ Teraz jeszcze czekał na interwencję Aragorna i jego teleportację.
Hagmar:
Obok Kharima pojawił się Aragorn. Obaj prawie by spadli, wszak musieli przemieścić się nad mur by na niego opaść. Przecież samej powierzchni nie widzieli. Było to trudne ale Aragorn i krasnolud mieli wprawę.
- Przywiąż liny tam. Wskazał kolumny wydrążonego w skale tunelu.
//Jesteśmy na murze, za nami jest wnęka w skale by ewentualni strażnicy nie mokli. 15 metrów dalej mur skręca w lewo także nie widzimy reszty zamku
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej