Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
Hagmar:
- Witamy w komandosach. Powiedział szczerząc kły. Ta akcja i wydarzenia w Ombros zmusiły Aragorna do chwilowej refleksji nad swoją przyszłością, i nad przyszłością rodu. Owszem, planował to co planował ale jednocześnie miał świadomość tego że do osiągnięcia... Nie.. cel nie istnieje, są tylko środki. Prawo Cienia, nigdy nie brał go jak i Paktu zbyt serio. Popełniał błąd, bycie liszem ma wady ale... to środek do celu jakim jest Doral. Dracon odszedł na bok, zdjął pancerz i odłożył go na wóz. Siedząc w samej koszuli i spodniach oddał się medytacji.
Nawaar:
- Rozumiem, że wspinaczka będzie przednia, ale mam pytanie medytujący Aragornie. Jak myślisz dam radę się tam przemieścić?. Na górze oboje dalibyśmy radę zawalczyć za nim reszta się wdrapie.
Hagmar:
- Dasz.
Funeris Venatio:
Funeris postanowił się przygotować. Zjadł dwa paski suszonego mięsa, które wszyscy trzymali w sakwach. Twarde jak cholera, słone jak cholera, ale jak się już ktoś przeżuje, to stają się gumowate jak cholera. Zawsze jakaś odmiana, a należy wspomnieć, że pożywne są jak cholera. Mocna dawka energii z samego rana, popita źródlaną, lekko zimnawą wodą.
Yarpen przygotowywał liny, wiązał haki, sprawdzał ogólny stan ekwipunku. Funeris podszedł do niego i pomógł mu w tych czynnościach.
- Ile metrów ma lina? Przydałoby się zawiązać ją co kilka metrów na supeł, żeby móc bezpiecznie odciążyć ramiona przy wspinaczce. Oplecie się wtedy ktoś nogami, żeby nie zwisać ciągle na rękach - sto pięćdziesiąt metrów to jednak sporawo. Jak sądzisz, da się zrobić? Pomoże to coś?
A do Aragorna i Kharima:
- Lepiej nie zaczynajcie zabawy sami. Poczekajcie, aż dotrzemy na samą górę.
Nawaar:
- No, to napawałeś mnie optymizmem. Uśmiechnął się krasnolud podnosząc przyłbicę. - To jak to zrobimy?. Ty używasz teleportu, a ja przemieszenia następnie zrzucamy liny reszta się wdrapuje i ewentualnie im pomagamy w postaci zabicia kilku przeciwników, którzy z pewnością będą chcieli w jakiś sposób przeszkodzić. Tak?.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej