Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kill dem oll!

<< < (52/108) > >>

Funeris Venatio:
//Na litość Zartata, używajcie liczebników w formie pisemnej, nie ciągle stawiając cyfry. Czasem nie wiadomo zy chodzi o "drugiego", czy "dwóch".

Funeris pomny wcześniejszej potyczki z trójką najemników postanowił pójść za ciosem. Z dobytą tarczą i Czarnuchem w ręce, kierował się w stronę, gdzie znajdował się jeden z pięciu najemników, jak mu się zdawało. Nie liczył ich zbyt dokładnie, nie czas był na to. Co za różnica, czy jest ich dwunastu, a zwykłych rzezimieszków stu, czy na odwrót? I tak trzeba zabić, żeby zabitym nie zostać. Kharim chyba w międzyczasie zabił jednego, tak samo Gorn. Trzeci próbował zaźgać właśnie Gorna. Czyli jednak dwóch, nie pięciu. W tym jeden zajęty, jeden nie.
Zamarkował szybki wypad w prawe kolano, by w ostatniej chwili zdzielić przeciwnika w twarz tarczą. Najemnik zaczął unikać sztychu, więc nie zwrócił uwagi na to, że Poeta może diametralnie zmienić kierunek ataku. I oręż, którym zaatakuje. Funeris ledwo zdążył wyciągnąć przed siebie miecz, a najemnik, w zgiełku i huku, chciał uniknąć tego pchnięcia. A tarcza rekruta spokojnie rąbnęła do w twarz, łamiąc nos. Formalnością było podcięcie kolan zbirowi i następne przecięcia gardła.
Ktoś zabić musi, by przeżyć mógł ktoś.

Najemnik x1
Bandyta x15

Hagmar:
- Heshar anash! Z odpowiednio złożonych do zaklęcia rąk dracona - dzięki psionice - pomknęła kula ognia urywając łeb ostatniemu najemnikowi. Wtedy też ruszyła na nich zgraja bandytów.
- Anash! Aragorn rzucił w pędzącą grupę granatem magmy zabijając 4 bandytów. Wtedy też sięgnął po miecz i rozpoczął taniec.

10x bandyta
1 najemnik walczący z Gornem

Gorn Valfranden:
Gorn widząc co się święci zrobił szybki unik. Dobył młota i solidnym uderzeniem powalił najemnika na ziemię, kończąc z nim formalność zabijając go. Wtedy równym biegiem dobiegło do Gorna 2 bandytów. Gorn blokował i unikał ich ciosów przygotowując swoją serie zabójczych ataków. w końcu przeskoczył nad nimi. Następnie za pleców   
jednego bandyty wymierzył mu mocny cios w tył głowy. Bandyta upadł, próbował wstać jednak mocne uderzenie młota powstrzymało go oraz skończyło jego żywot, przenosząc na tamten świat. Drugi z bandytów zaczął atakować. Gorn szybko wyciągnął miecz, na początku blokował ciosy wroga, potem uniknął pchnięcia, i sam zaatakował. Na początek cięcie w rękę, potem w brzuch i klatkę piersiową, a na koniec cięcie a potem pchnięcie w szyję bandyty, który został zabity.
0x najemnik walczący z Gornem
7x Bandyta

Nawaar:
Kharim jeszcze nie zamierzał zabawiać się osobiście z przeciwnikami i znów zaczął skupiać moc magiczną. I ponownie wypowiedział inkantację pocisku esencji. - Izeshar!. Kula w rękach krasnoluda poleciała. przy użyciu telekinezy w stronę bandyty, który chciał akurat zaatakować Gornai trafiła go prosto w głowę zwęglając ją, a zwłoki bobra przewróciły się do tyłu. Znów święty uratował tego, który zabija niewinnych. Następnie Kharim znów zebrał resztki mocy magicznej i znów wypowiedział inkantację pocisku esencji. - Izeshar!. Pocisk, który pojawił się w dłoni powędrował w stronę jednego z piętnastu bandytów, przy użyciu telekinezy trafiając go w brzuch i niszcząc organy wewnętrzne. Bandyta padł martwy chwytając się za ranę ostatkiem sił.


Najemnik x0
Bandyta x5
// Wiesz dlaczego, bo nie czytają statystyk i walą opisy na pałę.

Funeris Venatio:
Mając przy sobie krasnoludy Tyrra wyszło mniej więcej tak, że każdy wojownik stanął naprzeciwko jednego bandyty. Funerisowi trafił się człowiek o podobnej posturze do niego, tego samego wzrostu prawdopodobnie. Tylko że rekrut, w przeciwieństwie do zbira, miał miecz z czarnej rudy i rycerską tarczę. Jego przeciwnik mógł się pochwalić tylko i wyłączenie mieczem, który w stolicy określano jako miecz obywatela - taki, jaki sam posiadał jeszcze dwa dni wcześniej.
Bandyta zaatakował pierwszy. Uderzając z góry, niemalże pionowym ciosem, chciał chyba przerąbać Poecie czaszkę. Funeris uniknął tego ciosu, niebezpiecznie blisko przelatującego obok jego ramienia - wykonał krok w bok dosłownie w ostatnim momencie. Uderzył prawym barkiem w ciało atakującego, by go nieco od siebie odepchnąć. Poprawił z zamachu tarczą, co mogło nieco osłabić koncentrację oponenta, albo wywołać ból w trafionej części ciała. Niezależnie od tego jaki był skutek ataku, Funeris szybko pchnął mieczem przed siebie, w korpus. Odpowiednio stawiając nogi i robiąc wykroki włożył sporo siły w ten sztych. Rana była płytka, ale to wystarczyło do tego, by bandyta nie mógł znaleźć potrzebnej chwili czasu do zablokowania szerokiego cięcia przez cały brzuch. Miecz przeciął wszystko co napotkał na swojej drodze - koszula i prowizoryczny pancerz łatwo ustąpiły, skóra nie wytrzymała wcale dłużej, a organy wewnętrzne po prostu wylały się na zewnątrz. Bandycie jednocześnie, w chwili śmierci, puściły zwieracze, więc teren przed sobą poznaczył na czerwono, za sobą zaś na brązowo.

4x bandyta

//Ja akurat czytam statystyki, więc wiem, czy mogę się porwać na tego silniejszego. :)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej