Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
Hagmar:
--- Cytat: DarkModders w 25 Maj 2014, 20:50:08 ---Jeden był z głowy. Ruszyłem szybko w strone drugiego najemnika, który szedł w moją strone. Pomyślałem Odjebe Ci łeb! po czym żuciłem sie na niego. Jednak on szybkim ruchem przeciął mi noge. Upadłem na ziemie. Sprawa była już beznadziejna ale, kiedy ten podszedł bliżej uderzyłem go w kolano łamiąc je. Wstałem tak szybko jak dałem rade z mocno krwawiąca noga wymierzajac ostatni cios przeciwnikowi przecinając mu szyje.
11x najemników
--- Koniec cytatu ---
//Czym mu je złamałeś?
DarkModders:
//Kopnąłem go w kolano ta zdrowa noga jeśli to jest możliwe
Hagmar:
//No on ma kolczugę, nie poczułby zbytnio. Jesteś jaszczurką używaj ogona w walce ;p taka podpowiedź
DarkModders:
//Dzieki za podpowiedz ;) ale walka z tym najemnikiem zaliczona czy do poprawki?
Funeris Venatio:
Poczuł opór, było dobrze. Ważna arteria została przecięta, co do tego można było być pewnym. Do tego była to noga, więc najemnik nie dość, że tracił mnóstwo krwi, to jeszcze nie mógł zapewne stać, a na pewno atakować. Jak wiadomo, do wykonania poprawnego ataku, trzeba rąk i nóg. Wypady, cięcia, sztychy - to wszystko zaczyna się na dole, od przeniesienia ciężaru ciała i zrobienia wykroku. Z przeciętą tętnicą było to bardzo trudne.
Poeta kątem oka dostrzegł, że ten trzeci zamierza się swoim wielkim mieczem na niego, by najprawdopodobniej wykonać na nim dekapitację. Lubił swoją głowę, nie dało się ukryć, więc nie chciał dać tej przyjemności napastnikowi. Skoczył z przyklęku w prawo, nisko trzymając ciało, by flanger przeleciał mu nad głową i całą resztą przystojnego przecież tułowia. Zostawiając tego rannego w spokoju, chciał zająć się tym zdrowym, wściekle atakującym go najemnikiem. Funeris chciał ciąć na odlew swoim mieczem, lecz tamten wykonał unik. Rekrut odskoczył chwilę później do tyłu, by uniknąć spotkania z potężną klingą, która pewnie by mu odrąbała całą rękę tuż przy barku. Poeta musiał to skończyć jak najszybciej, więc gdy miecz napastnika wisiał jeszcze nisko przyskoczył do niego momentalnie i zaatakował jego ramiona, które dzierżyły oręż. Czarna Bestia w miarę gładko przecięła ochronne karwasze na przedramionach, następne skórzane rękawy, skórę, kości i resztą tego, co napotkała na swojej drodze. Pozbawiony górnych kończyn najemnik nie zdążył nawet zareagować grymasem twarzy, gdy Funeris zdzielił go mieczem przez twarz, masakrując ją nie do poznania. Gdyby najemnik z tego wyszedł, miałbym chyba największą i najwspanialszą bliznę, jaką taki człowiek mógłby chcieć kiedykolwiek posiadać.
Poeta wykorzystując osłabienie ostatniego napastnika podszedł do niego z tarczą przed sobą. Powinien bez problemu zablokować lub odbić ewentualny atak, który mógłby nastąpić. Celując w okolice głowy, wykonał zamaszyste cięcie, które miał pozbawić wrednego skurwiela życia.
//1 żywy, mam nadzieję, że niedługo.
//Poza tym - na cholerę się sam okaleczasz, Szeklanie? Zostaw to MG. :)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej