Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
DarkModders:
Przewróciłem sie na plecy. Rana obficie krwawila. Napastnicy podeszli blisko mnie i jeden z nich zamierzał mnie dobić. Wtedy wykorzystałem moment kopiąc jednego w kolano powalajac go. Szybko wstałem. Drugi napastnik zamachnął sie mieczem jednak nie trafił we mnie odkrywając swój słaby punkt jakie były plecy. Wykorzystałem okazje uderzjac go z całej siły toporkiem w plecy powalając go na ziemie. Drugi zdarzyl zajasc mnie od tylu duszac mnie. Drugi zdarzyl wstac z ziemi pedzac w moim kierunku. Szybko oparlem sie o drugiego uderzajac rannego napastnika w brzuch a duszacego mnie najemnika grzyzac w ramie po czym puszajac mnie zatopiłem swoj toporek w jego skroni zabijajac go na miejscu.
//Gorn, Szeklan, Lucjan, Funeris. Idzie na was 14x najemników
Funeris Venatio:
Pierdolone zasadzki... Jak tego nie przeżyję, to kogoś zabiję. Jak Zartata kocham, komuś dzisiaj spadnie głowa z karku i nie będzie bynajmniej to moja głowa.
Kilku przeciwników naprzeciwko niego. Najemnicy - zwyczajnie ubrani, zwyczajnie wyposażeni, jak to najemnicy. Oni wszyscy wyglądali podobnie, nawet blizny mieli w podobny miejscach. To chyba jakaś stała kosmiczna, reguła, że pod każdą szerokością geograficzną najemnik musi być nieco obszarpany, ale porządnie wyposażony i musi mieć na styranej wojną twarzy jakąś bliznę. Mniejszą, większą, nie ważne - musi być jakaś. Ten pierwszy, który ośmielił się przyspieszyć kroku, też miał jedną. Przez cały policzek, a jakże!
Zartacie, pomóż mi z tego wyjść, a zyskasz tak wiernego wyznawcę, że Szarik ze sławnego eposu będzie mi mógł co najwyżej resztki z wieczerzy wyjadać. Myślał to wszystko, gdy i on sam ruszał do przodu. Przeciwnik miał długi, dwuręczny miecz, który jest z reguły powolniejszy, ale posiada zdecydowania większą siłę rażenia. Nie wiedział jednak, że Funeris ma w ręku małego czarnucha, który potnie go w kawałeczki, zanim jeszcze tamten zdąży zwrócić uwagę na odpadającą kończynę. Wykorzystując siłę rozpędu wpadł tarczą i całym ciężarem ciała na człowieka. Wiedział, że tamten wykona zamach, by spróbować powalić Funerisa jednym mocnym ciosem. Rekrut Bractwa był jednak szybszy i naparł pierwszy. Wybił z rytmu najemnika i wbił mu miecz z czarnej rudy tuż na kroczem, gdzie kończył się jego napierśnik. Minerał, z którego wykonano brzeszczot bez najmniejszego trudu przebił warstwy pancerza i wgłębił się mocno w ciało, pokrywając się czerwienią.
Poeta wyciągnął klingę z umierającego ciała, blokując cios następnego przeciwnika, który się zbliżył. Zbił podły sztych w prawo, tuż obok nogi. Odskoczył kawałek do tyłu, z tarczą trzymaną przed sobą i mieczem rządnym krwi ofiar. Sparował następny cios, który szybko został wyprowadzony i sam zrobił wypad, odpowiednio pracując nogami, mierząc w wewnętrzną stronę uda szmaciarza z niemalże dwumetrowym mieczem. Przecięta arteria powinna szybko zabić najemnika.
Swoją wierną towarzyszkę tarczę trzymał cały czas przy sobie, zasłaniając się ewentualnym następnym atakiem. Starał się stać jednak blisko ścian budynku - na tyle daleko, by mieć swobodę ruchów, ale też na tyle blisko, by jego przeciwnik, do którego mierzył, był jedynym człowiekiem, który mógł mu coś zrobić. Następny napastnik musiałby go obejść i nie mógł w tamtej chwili wykonać żadnego śmiercionośnego ciosu.
//3 ludziów - 1 = 2 pozostałych przy życiu najemników, jeden atak na następnego czeka na akceptację.
I nie czepiaj się kolegi, ładnie się wyżył na trzech gościach. :D
Hagmar:
//Funeris, ten drugi się wykrwawia. Trzeci bierze zamach by odrąbać ci głowę.
Gorn Valfranden:
Gorn oparł się o ścianę, po chwili z boku ściany wypadło 2 najemników. Gorn wyciągnął miecz a następnie podjął walkę, zręcznie blokowali, unikali, kontrowali swoje ciosy. 1 najemnik zaczął ciąć Gorna w klatkę piersiową, jednak jego ciosy zostały bezbłędnie sparowane, Gorn oskoczył od ściany i 1 najemnika. 2 z najemników wykorzystał okazję i zaatakował. 1 cios był jednak niedokładny i zbyt wolny, co dało czas na unik. Obaj najemnicy ruszyli w szarży. Gorn zręcznie przeskoczył nad nimi i ciął 1 najemnika w plecy. A następnie wbił mu miecz w samo serce zabijając go. 2 najemnik wykorzystał okazję powalając gorna, i skoczył na niego. Rozpoczęła się walka na ziemi. Gorn dzielnie walczył z najemnikiem , zrzucił go z siebie, szybko schował miecz i wyciągnął młot. Najemnik wstał jednak gorn dobiegł do niego uderzając go młotem w klatkę piersiową. Dobił przeciwnika mocnym uderzeniem w głowę.
12x najemników
//Dzięki Funeris :D
DarkModders:
Jeden był z głowy. Ruszyłem szybko w strone drugiego najemnika, który szedł w moją strone. Pomyślałem Odjebe Ci łeb! po czym żuciłem sie na niego. Jednak on szybkim ruchem przeciął mi noge. Upadłem na ziemie. Sprawa była już beznadziejna ale, kiedy ten podszedł bliżej co wykorzystalem oplatujac mu nogi ogonem powalajac go na ziemie. Wstałem tak szybko jak dałem rade z mocno krwawiąca noga wymierzajac ostatni cios przeciwnikowi przecinając mu szyje.
11x najemników
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej