Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
Hagmar:
//Znajdujesz zapieczętowany list.
- Zbieramy się bo mam przeczucie, znowu.
Nawaar:
Kharim zgarnął list i od razu poinformował głównego dowodzącego całej tej wyprawy, czyli Aragornowi. Jednak, coś krasnoludem targało, żeby go przeczytać i z czystej ciekawości. Jednak wolał, żeby to dracon otworzył go pierwszy. - Aragornie znalazłem jakiś zapieczętowany list. Zobacz, co tam jest. Rycerz przemieścił się w stronę barona oddając mu list. Kula światła, która rozświetlała pozycję orków powoli zbliżała się do towarzyszy, przy użyciu telekinezy rozświetlając miejsce gdzie stali, tak żeby móc odczytać dokładnie zawartość.
Funeris Venatio:
Funeris Venatio kopnął dla pewności głowę warga, by sprawdzić, czy na pewno nie żyje. Albo raczej zrobił to, żeby pokazać mu, kto tutaj rządzi. Lepiej nie zadzierać z zakonnikami. Nawet tymi, którzy ledwo co przestąpili bramy Bractwa ÂŚwitu. Nie mały udział w tym wszystkim miał czarnulek, którego trzymał w prawej ręce, opierając go o korpus zdechłej tragicznie bestii. Miecz z czarnej rudy, tymczasowy podarunek od Aragorna Tacticusa, sprawdził się dokładnie tak, jak tego można było od niego oczekiwać. Poeta przypomniał sobie słowa wypowiedziane jeszcze w karczmie, kiedy to hrabia wspomniał coś o świeżo wykutej broni - nie pamiętał tylko, czy chodzi o ten miecz, czy ten drugi, większy, który dracon miał przewieszony przez plecy. Bardzo możliwe, że sprawa tyczyła się obydwu ostrzy. W takim razie można uznać, że chrzest bojowy Czarna Bestia, jak go niedawno określił, ma właśnie za sobą. Rytuałom baptystycznym stało się zadość, teraz można się bawić. Rytuały odprawione, dyspensa wydana - ratujcie się ludu, albowiem Zartat czyha nad wami. Albo przynajmniej nade mną, okaże się. Pomyślał sobie, przetrawiając w głowie tę krótką, ale niebezpieczną walkę z całkiem wielką bestią.
Hagmar:
Dracon wziął się za czytanie.
//Będe wieczorem
Gorn Valfranden:
- Szybko ich załatwiliście, co jest w liście?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej