Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańczący z krasnalem II
Canis:
Ludzie chodzący w pełnym rynsztunku byli tutaj normą, cała straż była wyposażona w dobre stalowe miecze oraz nieliche kusze. znośne pancerze nie płytowe. Prawdę powiedziawszy czułeś się jak biedak w otoczeniu lepiej wyposażonych od siebie strażników. Wchodząc do miejsca wydobywczego, wraz z tobą weszli dwoje strażnicy.
- Wybacz, środki ostrożności. - powiedział jeden strażnik - Sądzimy, że Leszek mógł wcale nie być tym Leszkiem którego znaliśmy. Teraz jesteśmy podejrzliwi nawet dla samych siebie, więc chodzimy parami...
Drugi przytaknął na te słowa. Weszliście do swoistego tunelu, kolejno w skałach widać było ciągnące się żyły srebra, które wykuwano ze skały. Większą częścią z górników byli krasnoludki, lecz byli także ludzie, czy też orkowie. Wszyscy pracowali w pocie czoła wydobywając kolejne bryły surowego srebra.
TheMo:
-Właśnie w sprawie Leszka tu jestem.
Szedł razem ze strażnikami przyglądając się pracownikom, którzy nie zwracali na niego uwagi. Byli zbyt zajęci pracą.
-Chciałem o nim porozmawiać. Wydaje mi się, że wasza teoria może być prawdziwa. Jak zachowywał się przed strajkiem? I czy pracownicy mogą swobodnie wychodzić poza teren kopalni? Lub kontaktować się z kimś spoza?
Canis:
- Pracownicy pracują zmianowo. gdy przychodzi zmiana wyjeżdżają do miasta i wracają po jakimś czasie, na przykład tydzień pracują 2 tygodnie mają odpoczynku albo jakoś, nie wiem nie znam się na tutejszej organizacji. nikt nie ma prawa opuszczać terenu kopalni, czyli tego tu wszystkiego ani fortu bez wiedzy Sazarowa i tylko za jego rozkazem można. Leszek nie opuszczał tego miejsca. przed strajkiem był normalny, zawsze nocami gdy wszyscy spali graliśmy sobie w karty przy piwkach. Ale w dzień gdy ogłosił strajk był jakiś inny, w ogóle jakby nas nie znał. Myśleliśmy, ze się może obraził, bo w nocy wtedy przegrał przeszło 500 grzywien w karty z nami, no ale później ogłosił strajk i właściwie nie było z nim kontaktu, stale mówił o tym i tylko o tym, jakieś wydumane niestworzone rzeczy, nierealne oczekiwania i w ogóle. Jakby w innym świecie żył.
TheMo:
Te słowa go zadziwiły. Doznał jakby olśnienia.
-Czy jest możliwość aby go ktoś podstawił? Lub zahipnotyzował?
Teraz żałował, że nie zna się na magii. Zaczynał powoli kojarzyć fakty, ale obecnie miał tylko ten jeden trop.
Canis:
- No właśnie, że raczej nie. - odpowiedział strażnik.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej