Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańczący z krasnalem II
TheMo:
Syknął z bólu i szybko schylił się po swój miecz. Jego lewa dłoń była niezdatna do trzymania go. Widząc ponownie skaczącego trablina wystawił miecz przed siebie. Trablin mając do wyboru zahaczyć o ostrze lub zaprzestać ataku wybrał to drugie. Jednak nie porzucił planu pokonania przeciwnika. Jednak Themo był już przy nim i wykonując zamach od dołu do góry rozciął kawałek twarzy stwora. Nie dając sobie ani trablinowi odpoczynku rozpoczął nawałnicę ciosów. Od lewej do prawej, z góry na dół. Z punktu widzenia strażników przypominało to taniec. W końcu, bardziej fartem, trafił trablina w tułów rozcinając go poniżej klatki piersiowej. Kopnął go w pysk by mieć szersze pole do wykończenia go. Wykonał pchnięcie w odsłonięty przód przeciwnika. Wbił swój miecz nieco powyżej rany i starając się podnosić go rozcinał przeciwnika coraz bardziej, zatrzymując się na żebrach. Ponownie kopnął trablina przewracając go na plecy. Wyjął swe ostrze i dobił przeciwnika wbijając jego miecz między żebra.
0x trablin
Canis:
gdy wszystko zostało zabite, a cały tunel czysty, strażnicy spojrzeli an twoją ranę i iście płynącą krew na trawę.
- Chłopie leć do Sazarowa, tylko nie próbuj mu ubrudzić gabinetu bo żywy nie wyjdziesz... My zabezpieczymy teren. Zawołaj od razu Sazarowa tutaj...- Mówił strażnik widząc obficie upływającą krew z twego ciała.
TheMo:
Schował miecz i owinął dłoń kawałkiem płaszcza w celu zmniejszenia krwotoku. Wrócił tak na teren kopalni. Znajomą juz drogą udał się do baraku. Zapukał do drzwi Sazarowa. Rana raczej nie upoważniała go do wbiegania i krzyczenia gabinecie
Canis:
- Proszę wejść.
//Masz u mnie plusika teraz.
TheMo:
Tym razem gwałtownie otworzył drzwi i popchnął je za sobą by się zamknęły.
- Potrzebny mi medyk albo jakieś mikstury lecznicze. Oraz udało nam się zabezpieczyć wejście do tego tunelu. Było tam kilka trablinów i para gremlinów. Na miejscu są strażnicy.
Płaszcz juz nasiaknal krwią.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej