Tereny Valfden > Dział Wypraw

Potłuczone szkło

<< < (4/17) > >>

Canis:
Przed tobą pojawili się dwaj bandyci biegnąć wprost na ciebie z wyciągniętymi mieczami. Z krzaków ponownie wyleciał żelazny pocisk trafiając idealnie w ostrze twej katany, gdy wbijałeś ją w ciało Trablina. Nie uszkodziła jej, lecz wiesz, że celnym stwór jest.

Coś w krzakach jest 10 metrów od ciebie, zaś bandyci pędzą do ciebie z naprzeciw ciebie, są w odległości 20 metrów.

2x Bandyta

//Wolał bym, abyś używał nazwy broni wskazującej na konkretną broń jaką posiadasz. wyróżniamy miecze, katany, bułaty, szable itd. Twoje ostatnie zdanie wskazuje, że posiadasz broń rodzaju miecz, a tak nie jest.

Anv:
- Nie no. Będzie mi przeszkadzać, dzadostwo - przekląłem pod nosem, widząc że pociski trafiają cholernie celnie. Do tego dwóch bandziorów przede mną. Tak się nie da walczyć normalnie, się człowiek stresuje. Skoncentrowałem się, ugiąłem kolana, po czym wybiłem się mocno z całej siły. Orientując się na przysłowiowe oko, odległość od "strzelca", stwierdziłem że doskoczę. Rzuciłem się w chaszcze chcąc dowiedzieć się nieco więcej o małej armacie.

Canis:
Gdy doskoczyłeś do niego, istota z zaskoczenia wypadła z chaszczy lądując na plecach za chaszczami. Szybko się pozbierała i zaczęła uciekać. Bandyci dalej pędzą w twoją stronę.

1x Gremlin w odległości 1,5 metra.
2x Bandyta w odległości 15 metrów

Anv:
Widząc jak goblin i tylko goblin ucieka, nie miałem zamiaru go gonić. Nigdy ich nie lubiłem, zawsze mnie tylko denerwowały. Postanowiłem zająć się dwójką bandziorów. Ruszyłem więc w ich stronę, zacieśniając uchwyt na rękojeści katany. Znów machnąłem nią przed sobą, stale idąc przed siebie. Miałem zamiar pokazać moim oponentom, że ja łatwo skóry nie sprzedam i nie jestem pierwszym lepszym przeciwnikiem. Zacząłem biec w ich stronę. Będąc w odległości około sześciu metrów od nich wybiłem się z nóg, skacząc w dal, tak aby przeskoczyć obok jednego z bandziorów. Jednocześnie pewnie trzymałem swoją katanę u boku. W ten sposób przeskakując i będąc jeszcze w powietrzu, ciąłem ostrzem poziomo, mierząc w nogi mężczyzny. Ten krzyknął z bólu. Katana zatopiła się w udzie, tworząc może nie głęboką, ale szkodliwą i uciążliwą ranę. Z pewnością utrudniała poruszanie. Wtedy skoncentrowałem się na drugim z bandytów, gdyż ten nie pozostawał dłużny za swego kompana i już wyprowadzał atak od góry. Błyskawicznie blokowałem atak, układając klingę prostopadle, wyciągając rękę przed siebie. Odbity atak, nie przeszkodził mu atak znów, tym razem cięciem z boku. Znów zdążyłem tylko wykonać blok. Zdenerwowany przyspieszyłem tempo. Ciąłem nagle od dołu, niekonwencjonalnie. Bandyta nieporadnie próbował zablokować taki atak, lecz nie wyszło mu to i jedynym efektem było to, że odsłonił się jeszcze bardziej, gdyż wyprowadzony przeze mnie atak poprowadził jego rękę jeszcze wyżej. Szybko zmieniłem chwyt jednej dłoni i wróciłem kataną po tym samym torze, tym razem, zatapiając jej szpic w nodze bandyty. Tak przytrzymanego szybko kopnąłem w brzuch, odrzucając od siebie, aby ten nie zdążył wykonać kontrataku. Wtedy już drugi z nich pozbierał się i kulejąc zaszedł mnie od tyłu. Wyczulone zmysły dały mi o tym znać. Ledwo zdążyłem odwrócić głowę i kątem oka spostrzec jak wyprowadza pchnięcie. Błyskawicznie odskoczyłem w bok, po czym zaatakowałem od góry. Bandzior zablokował cios. Wymiana podobnych ataków trwałą jeszcze chwilę, wtedy wychyliłem się w bok, odsłaniając na sekundę swoje plecy, lecz tworząc idealną sytuację do kopnięcia z obrotu. Kopnąłem w kolano mężczyzny od tyłu, co sprawiło że jego równowaga się zachwiała, a on przyklęknął, ponownie dała o sobie znać rana cięta na udzie. Wtedy zabrałem jedną rękę z uchwytu katany i wyciągnąłem swój sztylet, który wprawnym ruchem zatopiłem w gardle bandyty. Równie szybko, choć dając sobie tę sekundę na napawanie się zaszłą sytuacją, schowałem sztylet i ponownie ująłem poprawnie katanę. Podobno niektórzy walczą nimi w ogóle jednorącz. Dla mnie jednak, obsługa oburęczna byłą dużo bezpieczniejsza. Spojrzałem na pozostałego bandytę.
- Jesteś pewien, że chcesz się dalej bawić? Zaczynam być głodny. - odparłem ujawniając swoje wampirze kły w całej okazałości. Powoli zbliżałem się w jego stronę.

1/2 bandytów zdjęty

Canis:
W tym czasie Gremlin zatrzymał się i patrząc na twój "taniec" z bandytami, celował z ciebie. Gdy Zacząłeś swój monolog Gremlin wystrzelił pocisk raniąc ciebie w prawe ramię. Pocisk przebił się przez skórę uderzył w kość łamiąc ją.

Bandyta ruszył do natarcia, zaś Gremlin ładował kolejny pocisk w procy.

1x Gremlin w odległości 7 metrów.
2x Bandyta w odległości 3 metrów.

//Twoje prawe ramię jest bezużyteczne nim się zagoi, pocisk tkwi w ranie, kość została złamana. Zagojenie się rany wraz z tkwiącym w niej pociskiem będzie niedobre  <ignorant>.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej