Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy
Lucjan Vilfild:
-Ochotnicza Straż Górnicza!
Krzyknął Lucjan do skulonych za tarczami ludzi, którzy desperacko bronili swojego zniszczonego wozu przed atakiem bandy wiewiórów. Lepiej, żeby wiedzieli kim są. Chyba niezbyt prawdopodobne by mogli wziąć ich za bandytów, ale wolał mieć pewność.
-Co tu się kurwa dzieje?!
Wrzasnął, bo szczerze mówiąc nie wierzył w to co widzi. Pół tuzina uzbrojonych ludzi nie potrafiło dać sobie rady z trzema gryzoniami. Wyciągnął miecz. W samą porę by ostatniej chwili odbić lecący w jego stronę kamyk.
//6 strażników chowa się przed trzema wiewiórkami? Nie jest to trochę naciągane?
Canis:
//Nie, nie jest naciągane. Skoro wy nie macie pomysłu jak rozwiązać problem z wiewiórkami, to oni także nie muszą mieć.
//Lucjan nie potrafisz ochronić się przed lecącym kamieniem za pomocą miecza, poza tym jesteś poza zasięgiem ich trafności, chyba że przemieściłeś się w jakiś mistyczny sposób którego nie zauważyłem. Wówczas możesz opisać co najwyżej jak obrywasz kamykiem ;) .
- Co mamy z nimi zrobić, niczym ich nie trafimy bo uciekną, a co chwila rzucają kamienie, nie wiemy jak się przed nimi bronić!
Salazar skupił swój pałer skupiając się na jednej rzeczy, swojej duszy. Korzystając z praktyki i umiejetnosci sięgnął w głąb siebie, do swej duszy by zaczerpnąć energii magicznej. Uspokojony i skupiony sięgnął po sztylet i delikatnie zaciął wewnętrzną część lewej dłoni. Błyskawicznie pojawiło się kilka kropel jego krwi, spojrzał nań i swój cel, jedną z wiewiórek i wypowiedział formułę zaklęcia wrzątek:
- Elhuxu!
Energia magiczna połączyła się z kroplami krwi przeistaczając charakter energii magicznej i nadając jej specyficzne właściwości. Energia magiczna zgodnie z celem pomknęła do jednej z wiewiórek. Energia magiczna połączyła się z krwiobiegiem wiewiórki powodując błyskawiczne efekty. Temperatura krwi w żyłach wiewiórki zaczęła gwałtownie wzrastać, wiewiórkę ogarnęły drgawki. Krew wrząca w żyłach poczynała ścinać białka w organizmie i przerywać błony zewnętrzne pod wpływem wzrostu objętości płynu wywołanego podgrzewaniem. Z otworów w ciele wiewiórki zaczęła sączyć się wrząca krew. w krótkiej chwili wiewiórka zmarła i opadła martwa na ziemię.
- Można je spłoszyć, zrzucone z drzewa zaczną uciekać wiedząc że tracą przewagę... Na przykład młot może tego dokonać bądź ścięcie drzewa toporem...
2/ Wiewiórka
Nawaar:
- Ciekawe, jaszczuroludzie też potrafią czarować, no no. Powiedział krasnolud zasłaniając się, przed lecącym kamykiem swoją tarczą i rzekł, a w zasadzie krzyknął.. - Tylko na, tyle was stać!. Krzyknął w stronę wiewiórek mając nadzieję, że zrozumieją. Następnie położył tarczę na ziemi i w oka mgnieniu wydobył młot z pleców, potem się szybko przemieścił w okolice drzewa i sowicie w nie uderzył, tak żeby zwierzątka spadły, albo zrobiły sobie inna krzywdę.
Canis:
Solidne uderzenie młotem wywołało nieregularne drganie drzewa, kamienie, które Wiewiórki rzucały w Kharima odbijały się od zbroi nie robiąc mu krzywdy. W wyniku nieregularnych drgań, a wiewiórki zwinnie przemieszczały się po drzewie, zostały z niego zrzucone. będąc na ziemi, nie mając amunicji zrezygnowały z dalszego ataku i zastosowały odwrót taktyczny i przegrupowanie w lesie... Czyli na ten moment uciekły.
Gdy sytuacja się uspokoiła i 6 strażników mogło schować swe pawęże, a czwórka z eskapady odpocząć, Salazar przybliżył się do wiewiórki by pozyskać z niej trofea.
- W 8 osób na pewno weżniecie koło i naprawicie wóz. Talia niech przejdzie się po lesie i oceni sytuację na temat kłusowników.
Powiedział wydając proste polecenia całej ekipie, obu "wycieczek" do wykonania. Wiedział, że każdy będzie musiał go posłuchać niezależnie od pozycji w swej misji...
Gdy rozglądaliście się po terenie, poza pułapką na duże zwierzęta, które zniszczyło koło wozu nic nie było. Wóz przechylił się na tą stronę oraz wysypał część z załadunku, a były to głównie narzędzia górnicze oraz żywność w postaci suchego prowiantu dla górników. Wóz był stosunkowo ciężki, a trzeba było go podnieść i założyć koło.
//Każde z was ma opisać działania jakie robi, wykorzystacie w opisie naprawy koła strażników NPC w ilości 6 osób. Talia ma osobne zlecenia więc robi swoje. Póki każdy z was nie wykona czynności nie pójdziemy nigdzie dalej.
Nawaar:
Czasami mam dość, tych rozkazów. Pomyślał. - Jeden z was najpierw pomoże mi wyciągnąć koło. z naszego wozu. Krasnolud powiedział to do jednego z sześciu strażników. Następnie obaj podeszli do wozu i siłą swoich mięśni wyciągnęli brakujący element wozu pierwszego, który złapał się w pułapkę. Kiedy koło leżało już na ziemi, rycerz powiedział do pozostałych osobników. - Dobra, pany brać się za wóz. Wszyscy jak jeden mąż podeszli z leżącej części wozu próbując go podnieść, po wielkim wysiłku wóz stał już na równi, ale ktoś musiał go przytrzymać, żeby się całkiem nie rozdupczył. Paladyn z piątką osób dzielnie trzymało wóz. Teraz nastała pora, a żeby Lucjan z strażnikiem założyli koło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej