Tereny Valfden > Dział Wypraw
Relikty przeszłości
Dragosani:
- Och, nie! - warknął sfinks oburzony. - To ja zadam zagadki wam! Po jednej dla każdego. Jeśli się pomylicie zabiję was, a truchła zjem. Dawno nie jadłem tak smakowicie pachnącego, świeżego mięsa. - Znów niebezpiecznie zbliżył się do Thora. - Zacznę od ciebie, cwaniaczku. Gotowy? - Wyszczerzył kły.
Thor ibn Odyn Grom:
Dobrze, ale jeżeli odpowiem poprawnie, to ty odpowiedź mi na moją.
Dragosani:
- Nie będziesz mi rozkazywał, człowieku - znów warknął sfinks. Może i szanował zwyczaj swojej rasy, ale mógł nie być do końca zdrowy psychicznie, więc Thor dość ryzykował upierając się przy swojej zagadce. Sfinks odchrząknął.
- Czy słaby czy silny, każdy w lot zrozumie, że ja w sercu człowieka jak w domu się czuję, w ciemności jestem panem, a przed światłem zmiatam. I rąk mi nie trzeba, by za grdykę złapać - wyrecytował.
Thor ibn Odyn Grom:
Sfinksie, czy ty nie rozumiesz, że nie będę się bał zagadki, której rozwiązaniem jest strach.
Dragosani:
Sfinks zrobił smutną minę. Na tyle, na ile umożliwił mu to zwierzęcy pysk.
- Zawiodłeś mnie, człowieku. Już chciałem cie zjeść. To teraz ty... - Powęszył w stronę Draga. - Wampir? Ale jakiś... inny... hmm... - Podszedł kilka kroków. Drago milczał. Nie obawiał się sfinksa. Nawet jeżeliby zaatakował, mógł się obronić.
- Pokaż na co cię stać - powiedział do sfinksa. Ten wyszczerzył kły.
- To wszechogarniające zjawisko jest zaiste dziwne. Im większe, tym mniej widzisz - powiedział do wampira , szczerząc zębiska.
- Ciemność - odparł Drago, bez większego wahania, jakby znał tę zagadkę już wcześniej. - Chociaż brak widoczności mnie nie dotyczy. Teraz nas przepuść. - Sfinks znów zrobił zawiedziona minę. Wpół zawiedzioną, wpół wściekłą.
- Idźcie. Ale ja nie pomogę wam się wdrapać. I tak spadniecie i was zjem - warknął wściekle.
// Dziwnie zadaje się zagadki samemu sobie, ale cóż :/
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej