Tereny Valfden > Dział Wypraw
Relikty przeszłości
Mogul:
- Umówiliśmy się z panem Darsenem
Dragosani:
- Ano, coś mówili, że ktoś przylezie. Poczekają chwilę - odparł strażnik i zniknął za murem. Istotnie musieli chwilę poczekać. Strażnik pewnie poleciał do willi zapowiedzieć, że goście przyszli, czy coś. Albo uwiązać psy. W końcu jednak brama otworzyła się. Ten sam strażnik wpuścił ich na teren willi. Okazało się, że jednak psów nie uwiązał, gdyż te natychmiast podbiegły do gości. Były to trzy wilczury. Trzeba przyznać, że były wytresowane, nie obszczekały ich, ani nie zrobiły nic agresywnego. Jeden tylko zaczął natarczywie węszyć przy torbie z ciastkami Thora. Pewnie wyczuł żarcie.
- Panowie pójdo za mno - powiedział strażnik i poprowadził gości do willi. Teren który ją otaczał był czymś w rodzaju ogrodu. Ot, kilka ozdobnych krzaków i drzew. I dużo trawy. Widać było jeszcze kilku ochroniarzy "patrolujących" ów teren. Czyli głównie opierających się o mur i palących fajki. Drugi z piesełów zaczął obwąchiwać torebkę z ciastkami Mogula. Trzeci miał chyba gości w głębokim poważaniu, gdyż po prostu sobie poszedł. Pies obronny, nie ma co.
Mogul:
Ork poczęstował pieseła ciastkiem. Oczywiście demoniczną ręką, na wypadek ugryzienia. Dalej szedł w wyznaczoną mu stronę.
Thor ibn Odyn Grom:
Thor również dał psu ciacho, ale on rzuci je trochę dalej od siebie, żeby dał mu odejść.
Dragosani:
Pieseł łapczywie zjadł ciastko. I merdając ogonem zaczął iść za orkiem. Mogul miał więc nowego "fana". Chociaż i tak pewnie tylko do momentu, gdy skończą mu się ciastka. Drugi zaś poleciał jak głupi za rzuconym ciastkiem. Ochroniarz poprowadził gości do willi. Zapukał do sporych drzwi i otworzył je. Wszedł do środka, goście zaś za nim. Gdy cała trójka weszła do środka ujrzeli całkiem ładny hol. Zdobiony drewnem, prowadziły zeń na wyższą kondygnację schody. Ogólnie reprezentacyjny hol w domu bogacza. I wtedy usłyszeli trzy dziwne odgłosy. Jakby ciche syknięcie. Każdy z nich poczuł lekkie ukłucie na szyi. Natychmiast ogarnęły ich zawroty głowy i senność. Nawet odporność Bestii nie pomogła, w mgnieniu oka całą trójka padła na podłogę tracąc szybko przytomność. Mogul dostrzegł jak przez mgłę postać schodzącą ze schodów. Nie potrafił jednak rozpoznać szczegółów. Zanim miał szanse zrobić cokolwiek opadła go ciemność i stracił przytomność, podobnie jak jego towarzysze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej