Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tyle fałszu, a prawdy nie widać.
Hagmar:
- Malachar... znudziło ci się napadanie na konwoje? Spytał od niechcenia w tym samym czasie gromadząc moc. Błyskawicznie wyciągnął przed siebie ręce i przystawiwszy do siebie dłonie krzyknął celując w trablina: Iaesh qiash xugro izani!
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Canis:
Zaklęcie wywołało podmuch na 8 metrów, więc na całe pomieszczenie po prostej. zaklęcie sięgnęło postaci, która nie doznała efektów, zwyczajnie zaklęcie przez nie przeleciało jak gdyby tej postaci w ogóle tam nie było. zaklęcie doprowadziło do degradacji wszystkiego co organiczne, zatem meble, kartki papieru oraz martwe ciało Vaclava Esosa również zostało zmienione w zgniłą papkę oraz próchnice. Postać stała mimo działania zaklęcia. gdy zaklęcie ustało pomachał do ciebie ręką i zwyczajnie rozpłynął się w powietrzu, niczym hologram. Usłyszałeś poruszenie zza korytarza, szczególnie na wysłuchiwanie wydzieranej formuły inkantacji oraz innych alarmujących słów. Prędko w sali pojawiło się kilkunastu funkcjonariuszy z minami o takimi <huh> . Nikt nie widział trablina poza tobą, zaś ty byleś ostatni który odwiedzał Vaclava.
Hagmar:
- Debile. Banda kretynów która nie potrafi zabezpieczyć posterunku przed magiem! Macie kurwa szczęście że go odparowałem. Ale zdążył zabić wam kwatermistrza. Macie zdrajce w szeregach. ÂŁgał, ale strażnicy przecież nie znają magicznych inkantacji.
//Perswazja
Canis:
//Perswazja nie daje ci możliwości przekłamywania faktów <ignorant> .
- Jesteś ostatnim, który widział się z Vaclavem Esos. Zostanie wszczęte śledztwo przeciwko tobie. Postaramy się by było prowadzone przez osobę na którą nie będziesz miał wpływu.
Powiedziała recepcjonistka wchodząc do pomieszczenia.
- A teraz radzę ci stąd wyjść i niczego nie dotykać, przypominam, ze możesz zostać oskarżony o utrudnianie śledztwa straży miejskiej, niszczenie dowodów zbrodni, a jeżeli udowodnię że potrafisz robić takie rzeczy to także o morderstwo. Przypominam, ze jako podejrzany nie możesz przejąć śledztwa. - Powiedziała przewracając oczami z ewidentną odrazą do ciebie.
Wiedziałeś, że obecny wygląd sytuacji i dziesiątki osób widzące ciebie w tym momencie nie świadczą na twoją korzyść, a każdy ruch nietaktowny może być dobrym pretekstem do pięknego medialnego procesu. Mimowolnie analizując sytuację orientowałeś się, ze poza poszlakami dowodów twojej zbrodni nie ma, lata poprawnej i przykładnej służby świadczą na korzyść, pozostają jedynie poszlaki... za które nie można pociągnąć do odpowiedzialności...
Hagmar:
Na widok tej suki z recepcji coś w nim pękło. Rok spędzony w Tinriletańskim klasztorze chuj strzelił. Czarna skaza wzięła nad nim górę. Chwycił rasistowską kurwę psionicznym uściskiem i uniósł metr nad ziemię lekko podduszając ale na tyle by mogła mówić.
- Naucz się okazywać szacunek kurwo! Ryknął i cisnął nią za pomocą psioniki na najbliższą ściane.
//Sprowokowała mnie <ignorant> ;[
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej