Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tyle fałszu, a prawdy nie widać.
Canis:
- No właśnie dzień prędzej doszło do innej afery, bo okazało się, że te Grzyby i Hofferonówna zdezerterowały z jakiejś akcji Straży górniczej, ze służby ochrony kopalni czy coś. Jeden ze strażników był pytać gdzie mieszkają. Strażnik który akurat był na piwie znał ich dobrze, w końcu szemrane typy stale mające konflikt z prawem za kradzieże wskazali domek, tu nieopodal, na przeciwko targu niewolników. ale dom spłonął tej samej nocy co uciekła ta Astrid, ze zgliszczy straż niczego nie wyciągnęła. Pożar zajął się od domu Hoffersonówny i spalił tez dom grzybów. Ale Grzyby zdechły już na posterunku, nie uciekli razem z Hoffersonówną. O tym też im opowiedziałem, ale już o tym wiedzieli, w końcu pewnie jacyś strażnicy goniący uciekinierów musieli to widzieć i sprawdzać... Dowiedziałem się od jednego z klientów, że ponoć zostali zabici gołymi rękami, skręcone karki i ponoć musiała to zrobić sama Hoffersonówna, wyobrażasz sobie? Młoda dziewczyna a dała radę dwóm rosłym bandytom, ona to musi być ostry towar.
Hagmar:
- Dzięki za informację, masz. Mnie tu nie było. Wręczył mu mieszek z 200 grzywnami. Podawszy pieniądze opuścił karczmę. W sumie spodziewał się więcej, nie miał jakiegoś punktu zaczepienia ale miał przeczucie że albo Hertling albo Salazar coś kombinują. Dracon ruszył na posterunek straży, może tam znajdzie coś. Oczywiście miał pewne podejrzenia, Sal nie znał Krwawych Kruków tak jak on, co prawda Tacticus dawno się nimi nie interesował z racji ważniejszych spraw... ale tylko Kruki miały by w tym cel.
Pozostaje mi: 16346grz
Canis:
Tak wiec dotarłeś do posterunku straży miejskiej. Przed budynkiem strategicznym dla obronności i bezpieczeństwa jak zwykle stało dwoje strażników pilnujących wchodzących i wychodzących. Twoja znajoma twarz nie wzbudzała podejrzeń co do tego, może co najwyżej przerażenie, które można było poczuć przechodząc miedzy nimi. Zapach ewidentnie wskazywał na delikatne poluzowanie zwieracza u jednego ze strażników.
Hagmar:
Ja pierdole... - Szukam komendanta albo kompetentnego. Powiedział wchodząc do środka. Wyraźnie podkreślił słowo "kompetentnego"
Canis:
Strażniczka w recepcji spojrzała na ciebie, widziałeś w jej oczach ze pomyślała: "Odrażający typ".
- Komendanta nie ma, w tym momencie pełni służbę patrolową na obrzeżach miasta. W jakiej sprawie tutaj przychodzicie, czego potrzebujecie, "kompetentnego", ale od czego. - Powiedziała ewidentnie nie pałając do ciebie sympatią, rasistka na pewno.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej