Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tyle fałszu, a prawdy nie widać.

<< < (5/14) > >>

Hagmar:
Dracon podszedł do baru. - Greg? Właściciel tego przybytku? Aragorn Tacticus. Miałbym parę pytań. Machnął mu odznaką przed nosem.

Canis:
Karczmarz nie zrozumiał o co chodzi z tą odznaką, nie znał takiego znaku. Więc wzruszył ramionami.
- Nie wiem po co tym machasz, ale zawsze lubię rozmawiać. Mam już dosć tego nalewania piwa... może na osobności? W kuchni mamy zastój, bo każdy tylko napitki chce nikt jedzenia, możemy tam spokojnie porozmawiać, pomocnicy mnie zastąpią.

Powiedział uchylając drzwi do kuchni i życzliwie zapraszając do środka.

Hagmar:
Fakt, o służbach specjalnych wiedziano bardziej w stolicy. W końcu parę spektakularnych akcji było. Jak np. pojmanie Lithana. A tacy prości ludzie mało co przejmowali się takimi pierdołami więc... Dracon wszedł do kuchni.
- Jak pwenie pamiętasz ostatnio ktoś zdemolował posterunek straży górniczej, w związku z tą sprawą był u ciebie Salazar z Krwawych Menhirów. Co mu powiedziałeś? Jeszcze jedno, jestem wysokim funkcjonariuszem państwowym, składanie fałszywych zeznań grozi pierdlem.

//Perswazja.

Canis:
Wzruszył ponownie ramionami.

- A w jakim celu niby miałbym kłamać, nic mi z tego do kieszeni nie wpadnie, ani też nie zbiednieję. Salazar z Krwawych Menhirów... szczerze nie kojarzę, ale było u mnie dwóch funkcjonariuszy, Sentin Erork i Algar Sentin był jeszcze jeden biały jaszczur, pewnie o niego ci chodzi? No nieważne. Zapytali się mnie czy wydarzyło się coś dziwnego tego dnia w którym dokonano tej dewastacji, lecz niestety nie byłem w stanie nic pomóc, nie miałem tego dnia gości poza trzema pijakami, których musiałem po północy wywalić z przybytku, bo już nie byli w stanie funkcjonować. Nikt tez mi nic ciekawego nie opowiedział z gości następnego dnia, poza opisem fajerwerków w sąsiednim domu, pożar był jak cholera, całe miasto stanęło na nogi. Później wypytali mnie o 13 osób, szczególnie skupili się na Grzybach i Astrid Hofferson, szczerze mówiąc ostatnio strasznie popularni. Ten Andrzej i Józef czy jakoś tak to kiepscy bandyci, z kolei o tej Astrid to można legendy pisać, takie ziółko z niej. Kiedyś jeden klient opowiadał po pijaku, stary krasnal, broda ciągnęła się za nim jak łańcuchy za skazańcem. Opowiadał schlany o jakiejś lidze cienia i wymienił nazwisko jakiegoś bandyty, Hoffersona, lecz wypowiedź była dosyć niespójna, zrozumiałem, że on ich kiedyś spotkał czy coś takiego. Opowiadał historie jak kiedyś był w wojsku i miał problem z bandą i to miała być ta liga cieni czy coś. Opowiedziałem im dokładnie co mówił krasnal, pamiętam to do dziś, bo zmarł mi tu w karczmie następnego dnia.

Opowiadał radosny i zadowolony z posiadania słuchacza.

Hagmar:
- A dzień przed tymi wydarzeniami? Nic przypadkiem dziwnego się nie wydarzyło?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej