Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tyle fałszu, a prawdy nie widać.

<< < (4/14) > >>

Canis:
Salazar sięgnął do pierwszego raportu z pierwszej kupki. Wyciągnął jeden jedyny portret.



- To jest uciekinierka, panna Astrid Hofferson. ÂŻaden świadek tamtejszego dnia przesłuchiwany przez Hertlinga i jego straże nie ustalił wizerunku, ani szkicu, ustalono, ze jest to osoba wzrostu około 1,7 metra o znaczących zdolnościach akrobatycznych.

Hagmar:
Aragorn miał "fotograficzną pamięć". Zapamiętał nazwiska z raportu, listę karczm i kilka innych ważnych szczegółów. Wstał od biurka i sięgnął do wiszącego przy pasku krasnoludzkiego zegarka kieszonkowego by spojrzeć która godzina. - To wszystko Sal dzięki. Powiedział i opuścił gabinet jak i posterunek. Na zewnątrz chciał zapalić ale przecież zapomniał fajek i nie bardzo było gdzie je trzymać w płytowej zbroi... Postanowił się przebrać, toteż udał się do biura Pancernego Wiewióra. Wszak była to przykrywka dla jego służb. A wiedziały o tym 4 osoby.

//Godzina która jest?

Canis:
- Hertling! Chodź! - Wrzasnął Salazar z gabinetu, Hertling gaworzył w tym czasie z Algarem w sąsiednim pomieszczeniu. Hertling oczywiście przyszedł bezzwłocznie.


//Jest godzina 23.00 dnia 02.01.18 - Ten sam dzień co rozmawiałeś z Hertlingiem, zacząłeś od tego tę wyprawę  <ignorant> .

Hagmar:
//Wiem że ten sam dzień tylko wiadomo że trochę czasu zajęło mi gadanie i czytanie.  ;p
//Na czas wyprawy zdejmuję zbroję i  kostur.

W "Wiewiórce" Aragorn zostawił swoją ciężką zbroję i kostur zostawiając sobie jedynie buciory, innych wszak nie miał. Poprawił pasek z mieczem i olestra na pistolety. Z biurka wyciągnął odznakę służb i kilka czystych kartek pióro, pięczątki i kałamarz. Sporządziwszy nakazy ewentualnych zatrzymań, przesłuchań i wglądów do akt. Kilka wziął ze sobą. Schodząc na dół kazał jeszcze siędzącemu w lobby krasnoludowi zamknąć dziś wcześniej. Znaczyło tyle co "cichy alarm" Dracon wyszedł na zewnątrz i tak jakoś skierował się do karczmy pod Kuternogą.

Canis:
- Hertling, Wiesz czemu zostało wprowadzone moratorium budżetowe?
- No właśnie nie...
- Już ci tłumaczę, ponieważ nie wykonujesz swoich obowiązków poprawnie, pozwoliłeś na zrujnowanie posterunku i wykradnięcie Akt sprawy "Czarny klif". Oficjalnie jest zawieszone z powodu niespójności wydatków. Radzę ci zbytnio nie ulegać populizmowi i nie grać na dwa fronty, bo gdy odpowiednie osoby dowiedzą się o tym, że pozwoliłeś zrujnować budynek mając całą służbę pod sobą, ponadto stracić dokumenty zbierane przez parę miesięcy, to nie tylko nie utrzymasz posady, tylko odpowiesz przed sądem za to.
- Przecież wiem...
- Radzę ci uważać co mówisz innym służbom, bo stracisz posadę wbrew mojej woli, a ja nie będę mógł nic zrobić by ta instytucja dalej istniała. Teraz tak, posterunek jest wyremontowany i z pewnością zapewnisz większą ochronę w postaci zwiększenia ilości strażników, pozostaje sprawa straconych akt oraz uciekinierki. Panna Astrid Hofferson została wczoraj zamordowana, a jej ciało zaginęło. Akta sprawy... postaram się zrekonstruować na własną rękę część danych, otrzymasz je i uzupełnisz wykonując swoje śledztwa. Gdy będzie gotowa pełna dokumentacja poprosisz Aragorna Tacticusa, bractwo świtu oraz inne służby by pomogły rozpirzyć to w drobny mak, by nie został żaden kamień na kamieniu, ani też żadna żywa istota stamtąd nie wyszła.
- Coś jeszcze?
- Jesteś mi tutaj potrzebny, szkoda byłoby ciebie stracić z tej funkcji. ÂŻegnaj. A i jeszcze jedno, nie pij na służbie. - Powiedział strącając puste szklanki po miodzie z biurka na podłogę tłukąc je na drobne kawałki.

Po czym wyszedł z psoterunku i poszedł sobie gdzieś.

//Dla mnie się wyprawa kończy ;)


Karczma "Pod Kuternogą"



Największa i najbardziej znana karczma w mieście Atusel. Należała kilkadziesiąt lat temu do miejscowego kaleki, młodego chłopaka imieniem Jack pozbawionego prawej nogi. Plotki głoszą, że chłopak znudzony gadaniną mieszkańców wtedy jeszcze wiejskiej osady rybackiej zaciągnął się na statek piracki, po czym stał się kapitanem a jego drewniana proteza, którą sobie sprawił stała się symbolem prawdziwego pirackiego kapitana. Wtedy też karczma została nazwana "Pod Kuternogą". Co więcej, plotka głosi, że Jack zawsze był właścicielem karczmy, zaś teraz karczmą tak naprawdę zarządza jego syn, Greg. Czy to prawda, nikt nie wie. Faktem jest, że rozwijające się miasto wykorzystała również i ta karczma. Mieszcząc się na nadbrzeżu spacerowym znajduje się przy samej wodzie. Brukowane nabrzeże przyciąga czy to mieszkańców czy przyjezdnych. Karczma zyskała na tym. Powiększyła się, dostawiono dodatkową wielką salę balową, zrobiono alkierzy i powiększono piwnicę. Na piętrze dodano kilkanaście pokojów gościnnych, a od strony nabrzeża postawiono dość obszerną altanę, a której można posiedzieć przy piwie, ginie czy winie oglądając wschód słońca czy wsłuchując sie w morskie fale.


Karczma znajdowała się w porcie, nie problem było do niej trafić. Wchodząc do niej zauważyłeś mnogą ilość gości raczacych się trunkami. Biesiada na całego, najpewniej radość z nowego roku oraz początek wiosny rozbudzały przyjemną atmosferę dla nich. Karczmarz jak zwykle stał na kontuarem i nalewał browary do kufli.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej