Tereny Valfden > Dział Wypraw
Strzałą w oko
Dragosani:
- Wracamy - poparł Nika Drago. Akurat krew zdążyła spłynąć, więc pozostało zakorkować butelki, spakować się i wracać.
- Pany wrócą, ale zostawią trofea - odezwał się nagle jakiś głos. W góry, ze skarpy. Wampiry podniosły wzrok i ujrzały czterech mężczyzn. Dwóch łysych i dwóch z włosami. Jeden z łysych, ten który się odezwał, miał na całą twarz w kolczykach. Myślał chyba, że wygląda to fajnie. Był też szpetny jak noc. W sumie całą czwórkę można było opisać jako Kolczyk, Szczurowaty, ÂŁysy i Rocky. Rocky to dlatego, ze jednemu z mężczyzn obwisała warga, ze wyglądał jak słynny pięściarz.
- Sami chcieliśmy tego bestyja ubić. No, ale skoro pany żeście go zabili za nas, to dziękujemy i wypierdalać. - Szefu poklepał załadowana kuszę. ÂŁysy już wymierzył w Draga. Reszta szczerzyła się głupio.
Kolczyk
ÂŁysy
Szczurowaty
Rocky
Nikolaj:
- Jest noc, Hemis. Na przeciwko was stoi dwóch Wampirów, którzy bez żadnych przeszkód zajebali cieniostwora. A wy jesteście ludźmi, którzy, jak widzę, nie mają żadnej srebrnej broni w ekwipunku. Może tak dla przykładu zaczniecie spierdalać? - nie chciał w sumie by uciekli, jakoś tak szybko. Chciał zasiać w nich ziarenko wątpliwości, strachu. Zniszczyć ich morale.
Dragosani:
Ziarenko zostało zasiane. Ludzie spojrzeli zmieszani na swojego lidera. Ten mierzący z kuszy do Draga także. Wampir to wykorzystał. Nie miał zamiaru cackać się z ludźmi, szczególnie, że to oni "zaczęli". Grożenie bronią nie jest fajne. Drago wybił się w powietrze, tak, aby wylądować na skarpie, tuż przy gościu, który mierzył do niego z kuszy. Kusznik zobaczył, że coś jest nie tak i instynktownie wystrzelił. Z tym, że bełt przeleciał pod nogami wampira. W locie Drago rozpalił w sobie potęgę demonicznych emocji. Pioruny oplotły jego zmutowaną rękę. Gdy wylądował przy kuszniku po prostu wbił mu pięść w czoło. Człowiek został odrzucony w tył, z głową wpół spaloną, wpół zmiażdżoną siłą ciosu. Oczywiście nie przeżył tego. Drago wyszczerzył się paskudnie do reszty ludzi.
- Nie lubię, gdy ktoś do mnie celuje - stwierdził i powoli wyciągnął miecz. Bandyci zaczynali już wychodzić z zaskoczenia i również łapali za broń.
Kolczyk
ÂŁysy
Szczurowaty
Rocky
Nikolaj:
Nikolaj zaatakował w tym samym momencie co drago. Miecz i sztylet były już w jego dłoniach gdy wybity z wyskoku leciał do góry w kierunku przeciwników. Gdy słabszy bandyta wyciągał sztylety Wampir stanął bardzo blisko niego. Bardzo blisko. Miecz i sztylet były dłuższe, a jednocześnie wyciągnięte do przodu. Aktualnie znajdowały się we wnętrznościach człowieka. Spojrzał tylko roztrzęsionym wzrokiem w dół, zrobił krok do tyłu i runął jak długi łapiąc się za podbrzusze. Leciało z niego jak z wiadra.
Kolczyk
ÂŁysy
Szczurowaty
Rocky
Dragosani:
Jak to zazwyczaj bywa w takich sytuacjach, pozostali przy życiu bandyci nie posłuchali instynktu samozachowawczego i nie uciekli, lecz pozostali, aby walczyć. Ten z obwisłą wargą, dzierżąc miecz i sztylet, wykonał pchnięcie dłuższym ostrzem, chcąc zranić Draga. Wampir oczywiście zdołał obronić się przed ciosem. Sparował pchnięcie swoim mieczem, pozwalając, aby ostrze przeciwnika prześlizgnęło się po jego klindze i zatrzymało na jelcu. Sam pchnął miecz jeszcze bardziej. Czubek ostrza wbił się w ramię bandyty, te w którym trzymał sztylet. Człowiek wrzasnął i wypuścił krótszą broń. Drago pchnął mocniej, przez co odrzucił nieco rannego i zaskoczonego przeciwnika. Skoczył natychmiast za nim. Zawinął mieczem, bez problemów przeszedł za nieporadną gardę bandyty i rozchlastał mu gardło. Człowiek charcząc padł na śnieg.
Kolczyk
ÂŁysy
Szczurowaty
Rocky
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej