Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test zaufania #3 Salazara

<< < (4/8) > >>

Hagmar:
//Nie wiem ile krasnal powinien mieć  :(

Ruszyliście korytarzem oświetlanym przez pochodnie.

- Uważaj tu z magią, czerwona ruda.

Canis:
- Spokojnie, jestem tego świadom. W odpowiednich miejscach będę testował na ile mogę sobie pozwolić. - powiedział uspokajając towarzyszy. - te demony także często korzystają z magii ognia, będzie można to wykorzystać.

Powiedział idąc razem z towarzyszami. Rozglądał się po ścianach przyglądając się ewentualnym dracońskim inskrypcjom, znał dracoński, więc maił nadzieję poznać zawczasu co mogą kryć dalsze części tegoż dracońskiego chramu.

Hagmar:
Do chramu doszli później, spory plac otoczony trzema piętrowymi budynkami. Zauważyliście ruch, Hut sięgnął po muszkiet i wypalił w "pustą" przestrzeń okna kamiennego budynku. Ułyszeliście jęk bólu. Z piętra wyskoczyła ONA. Stała 10 metrów od was.
- Znowu wy? I nawet przyprowadziliście pieska. Jak słodko...

Canis:
Skoncentrowany Salazar widząc przyjaciółkę zebrał swoja energię magiczną dzierżąc sztylet i tnąc wierzchnią stronę dłoni, na której ramieniu przewieszona była torba z flakonami krwi. Rana błyskawicznie oblała się nieznaczną ilością jego własnej krwi.

- Miło mi, Salazar jestem. Elhuxu!

Wypowiedział formułę śląc energię magiczną do krwi na dłoni. Moment trwało łączenie się energii magicznej wraz z krwią i nadawanie jej specyficznego charakteru, gdy siłą woli i zaklęcia, energia do zaklęcia wrzątku pomknęła w kierunku nefrytowej diablicy łącząc się z jej własnym układem krwionośnym. Jej ciało w ułamku sekund zostało przemierzone przez energię magiczną zaklęcia zaczynając oddziaływać na tę ciecz, prowadząc do jej wrzenia w żyłach. Nefrytowa diablica częściowo opierała się działaniu dzięki swej wytrzymałości, lecz mimo swej woli została sparaliżowana na następny post z walka bądź dwie godziny w innych wypadkach... 

- Ostrzegam, jest demonem wyższego rzędu i ma ona duszę. Osłaniajcie mnie!

Wrzasnął chwytając za kredę i lecąc w kierunku demona niczym rambo w paszczę wroga...

Hagmar:
Poleciałeś niczym rambo do sparaliżowanje diablicy z takimi  <huh> oczami. Z zaskoczenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej