Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice podróżnego kupca
Thor ibn Odyn Grom:
Po wyjechaniu z miasta odwróciłem się do Dragosaniego i rzekłem:
-Dobrze więc toważyszu, co teraz robimy, gdzie zaczynamy szukać?
Dragosani:
- Na początek musimy dotrzeć do stolicy. Taki drobny szczegół - odparł wampir. - A już tam... cóż, wydaje mi się, że warto na początek odwiedzić targ. Jeśli nikt tam nie będzie znał akurat tego kupca, to pewnie ktoś chociaż wskaże kogoś sprzedającego podobne przedmioty. On wskaże kolejnego i tak dalej - wyjaśnił. Popędził nieco konia, bo przecież jechali na koniach.
- W ogóle masz jakieś imię? - zapytał. - Dobrze kojarzę, że jesteś w Pakcie?
Thor ibn Odyn Grom:
-Nie mylisz się, jestem w pakcie, ale narazie staram się zarobić, by się przygotować do próby cienia, więc nie bywam tam często. A i tak, mam imię, nazywam się Thor Grom, ale mów mi po prostu Thor. Ciebie znam dość dobrze Dragosani czytałem trochę o tobie w księgach wampirzych.
Dragosani:
Wampir zaśmiał się krótko.
- Cokolwiek tam napisali, to pewnie stek bzdur - odparł. W sumie zapewne stekiem bzdur te księgi nie były, ale cóż. Dawne dzieje, ze starym Dragosanim w roli głównej.
- W takim razie mi mów po prostu Drago. Jak każdy. No, większość. - Chwilę jechali w milczeniu.
- Tak apropo próby cienia, to nie spiesz się z nią. To prawdziwy sprawdzian wiedzy i umiejętności. Nie podołasz, to zginiesz. Tak przynajmniej słyszałem. Chociaż pewnie cały czas ci to każdy powtarza. -
Thor ibn Odyn Grom:
Masz rację, każdy mi ciągle mówi, że próba jest trudna, no i właśnie dlatego też się nie śpieszę. Najpierw sobie kupię kilka run, a potem broń że srebra, no i może tatuaż od Mortis. A tak wogóle Drago, nie wolalbyś stać się człowiekiem i móc używać skomplikowanych zaklec i chodzic na słońcu, niż ciągle szukać jakiejś ofiary, by zaspokoić zew krwi i unikać słońca?
Po tych słowach Thor poznał konia, by nie zostawać zbyt daleko w tyle.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej