Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test kruka #6

<< < (5/27) > >>

Anette Du'Monteau:
Dziewczyna zrobiła nieco smutną i zakłopotaną minę.
-Bo zauważyłam jak część handlarzy kantuje tutejszych biednych ludzi na cenach. To takie niesprawiedliwe... - odrzekła udając pogardę wobec nieuczciwych handlarzy. -Ale ludzie też mówią o bandytach zbierających się na trasie do Atusel. Podobnież za nic sobie mają patrole straży. Mówią że i tak nie wyściubiacie nosa poza mury miasta. A ja jestem pewna, że panowie są bardziej odważni i raczej nie pozwolą na coś takiego, prawda?

Canis:
- Handel to handel, rynek kreuje popyt i podaż, jeżeli ludzie płacą za towar więcej niż jest on wart, to znaczy, ze stać ich na to, i nic tobie ani nam do tego.

Powiedział strażnik coraz bardziej nerwowy na nieudolne tłumaczenie.

- W mieście nic złego się nie dzieje i nie nasza sprawa to, co się dzieje poza jego murami. Z czymś takim zgłoś się do służb porządkowych oddziałów armii i najemnych strażników gmin, dystryktów i księstw. I nie pytam się ciebie, co ludzie mówią, tylko co widziałaś, i czego chcesz od naszych strażnic miejskich. Radziu dawaj kajdanki weźmiemy ją na przesłuchanie skoro coraz mniej logicznie się tłumaczy, ba nawet nas obraża, funkcjonariusza państwowego na służbie do cholery... co za motłoch w tych miastach teraz siedzi....

Powiedział a jeden z jego dwóch kompanów zaczął szukać kajdanek w swoim ekwipunku...

Anette Du'Monteau:
Straż miejska zasrana. ÂŁapali by kogo popadnie. Dziewczyna spięła się i przeskoczyła między strażnikami udając się biegiem ku wyjściu. Anette natychmiast się rozejrzała i zaczęła biec w stronę portu.

Canis:
Pobiegli za tobą, biegli w stronę portu, są 5 metrów za tobą. W tym momencie biegniesz długim prostym szlakiem, który torowany jest "niewielkimi" kamiennymi płotkami  wysokości 1,5 metra. Jeden ze strażników zatrzymał się ściągając kuszę i celując do ciebie... Pozostała dwójka dalej pedzi za tobą wołając: Stać w imię prawa! Jest ciemno, niewiele widzisz, lecz nieopodal ciebie pojawił się szyld Targu niewolników, zaś naprzeciwko niego stała opuszczona rudera, swoisty bliźniak jeden, jedyny dom mieszkalny w dzielnicy pełnej burdeli, knajp i innych instytutów portowych... zauważasz, ze drzwi do lewej rudery są otwarte.

Anette Du'Monteau:
Anette pobiegła przed siebie i rzuciła się ku otwartym drzwiom nieznanego jej domostwa. Wszystko było lepsze niż otwarta walka z strażnikami.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej