Tereny Valfden > Dział Wypraw
Płaszczyk z Bobra
Hagmar:
- Już czas. Wyszli przed posterunek gdzie czekało już wsparcie oraz sam komendant.
//Sorry za zastój
Lucjan Vilfild:
Pół godziny to zaledwie chwila, ale przed taką akcją Lucjanowi dłużyło się niesamowicie. Chociaż zachowywał względny spokój, można łatwo było dostrzec lekkie oznaki zniecierpliwienia. Między innymi rzucane co jakiś czas spojrzenia na ulicę, którą nadejść mieli strażnicy. Gdy oczekiwanie dobiegło już końca, wszystkie niepokoje Vilfilda zniknęły jednak jak za dotknięciem przysłowiowej magicznej różdżki, a on sam odetchnał głęboko i klasnął cicho w dłonie.
-Gotowi?
Upewnił się pytając kapitana. Przy okazji policzył też szybko żołnierzy.
//Ok.
Hagmar:
- Pan spytał czy gotowi jesteście sukinsyny.
- Tak sir! Odpowiedzieli chórem zgromadzeni strażnicy.
- Naszym celem jest zlikwidowanie grupy przemytników która w tej chwili kończy załadunek broni i prowiantu dla swoich ludzi w Mor Andor oraz aresztowanie Jana Gurda. Zabijajcie bez wahania, Komendancie wy weźmiecie jeden pluton i zaatakujecie ich magazyn od frontu podczas gdy my zaatakujemy od tyłu. Wymarsz! Wydał polecenia i obie grupy ruszyły ku portowi, pluton dowodzony przez Aragorna skręcił w pewnym momencie w boczne uliczki dzielnicy portowej i przyspieszył marsz. Kilka minut później ustawili się przy tylnych drzwiach dużego magazynu. Byli na miejscu pierwsi. Dracon dobył miecza i odchylił przyłbicę.
- Zrobimy to tradcyjnie, uważać na swoich. Chwilę później usłyszeli odgłosy walki, Igor wszedł do akcji. - Wchodzimy! Zebrał w sobie moc. Wyważył drzwi "z kopa" i wparował do środka - Heshar anash! Skumulowana energia przeistoczyła się w kulę ognia która poszybowała w głowę najbliższego "Bobra". Wokół latały bełty, szczękał metal. Hrabia przebił szarżującego bandytę na wylot nie trudząc się nawet by sparować mosiężny mieczyk który po prostu pękł w zetknięciu z pancerzem z czarnej rudy. Nekromanta przebijał się dalej, do "gabinetu" torując sobie drogę kosturem i mieczem....
15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
Lucjan Vilfild:
Zaraz za Aragornem do magazynu wskoczył Lucjan. Nie chciał zostawać daleko w tyle, więc za punkt honoru wziął sobie by zasiec tej nocy jak najwięcej bobrów. Nie był on drobnym człowiekiem, ale zakuty w płyty dracon przed nim skutecznie go zasłaniał, więc większość przeciwników nawet go na początku nie dostrzegła. Po tym jak hrabia położył paru pierwszych bandytów, kilku następnych którzy nie chcieli skończyć jak ich wspólnicy wpadło na pomysł by zamiast się na niego rzucić, ominąć dracona i zetrzeć ze strażą miejską. Wtedy nagle z ukrycia wysunął się Vilfild. Z toporem w prawej dłoni i mieczem w lewej z zaskoczenia zaatakował przeciniwków. Pierwszy, któego położył nie zdążył się nawet zasłonić, więc ostrze toporu utkwiło głęboko w jego piersi. Lucjan szybko wyszarpnął broń, jednocześnie odpędzając pozostałych szerokimi cięciami miecza. Z pozoru bezładne wymachy bronią miały tylko utrzymać przeciników przez chwilę na dystans, jednak Vilfildowi dopisało szczęście. Jedno cięcie trafiło któregoś z bandytów Bobra w brzuch. Nogi ranionego ugięły się pod nim natychmiast i już po chwili osunął się on na zakurzoną podłogę magazynu. Wtedy korzystając z okazji, że po jego lewej i prawej stronie znaleźli się miejscy strażnicy, Lucja skoczył do przodu atakując najbliższego przeciwnika i licząc na to, że strażnicy zdołają osłonić jego flanki. Vilfild odbił mieczem ostrze wroga i uderzył toporem trafiając mniej więcej w szczękę. Może i na początku Bobry miały w magazynie przewagę liczebną, ale teraz ta sytuacja wyglądała nieco inaczej.
12x Bandyta
Hagmar:
Zaleciało siarką, dracon wypalił z pistoletów robiąc dodatkowe otwory w głowach dwóch bandytów którzy momentalnie padli na ziemię.
10x Bandyta
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej