Tereny Valfden > Dział Wypraw

Początki Bywają Różne

<< < (4/10) > >>

Hagmar:
Drugi z bobrów którzy cię zaatakować widząc jak kupcy i ich ochroniarze wygrywali "bitwę" postanowił uciec. Bobry po prostu uciekły, złorzecząc i rzucając najpaskudniejsze krasnoludzkie przekleństwa jakie świat widział i słyszał.
- To żeśmy im pokazali... Rzucił jeden z najemników jakiegoś bogatszego kupca. - Czemu nikt z nimi porządku nie zrobi raz a dobrze...


//Tak  :)

Lucjan Vilfild:
Podszedł do zwycięzców wycierając miecz kawałkiem szmaty, wydartej z koszuli pokonanego.
-Wiecie co to za jedni?-Zapytał wprost.-Normalnie bandyci wolą czaić się na podróżnych w chaszczach przy trakcie, albo pod mostami. Pierwsze słysze, żeby rabowali za pomocą lewych dokumentów.

Hagmar:
- To kompania handlowa, coś jak Pancerny Wiewiór tylko że Bober Commando działa na granicy prawa i nie ma za bardzo jak się za nich zabrać. Trzeba by imć Tacticusa powiadomić o tym ale od paru miesięcy nikt go w stolicy nie widział i w sumie nie wiadomo gdzie sie podziewa.

Lucjan Vilfild:
-Tak się składa, że pracuje dla Wiewióra. Zawsze jest szansa, że ktoś wyżej postawiony z kompani będzie mieć dojście do hrabiego. Mógłbym przekazać od was wiadomość o tym, co tu zaszło gdy tylko dotrę do naszej najbliższej placówki. Wtedy może sprawa by się ruszyła i ktoś by coś z tym zrobił.

Hagmar:
- O, wielką przysługę nam oddacie panie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej