Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo II - Wywiad środowiskowy
Kenshin:
- Witaj. panie Rusel. Ork się ukłonił. - ÂŁadnie tutaj pachnie da się wyczuć brzuchowca i ziela lecznicze, ale ja nie z tym proszono mnie żebym pana zawołał do domu obok na pogawędkę.
Canis:
- A więc chodźmy, Widzę, ze ktoś jeszcze, który zna się na roślinach. miło mi. Czy mógłbym poznać twoje imię? - Zapytał idąc razem z tobą do domu Parcela.
Gdy dotarliście, Salazar wszedł do środka razem z wami.
- O co tam sąsiedzie? Wiesz już o co chodzi?
- Jeszcze nie. - powiedział Percel podając 3 filiżanki herbaty pięknie pachnącej. - Co Ciebie Salazar.... i ciebie panie, do nas sprowadza? Możemy wam w czymś pomóc?
Kenshin:
- Jestem Kenshin Himura i tak mamy pewną sprawę. Słyszeliście coś, może o Traumatcie Malahar?. Gdy skończył mówić napił się ze spokojem herbatki.
Canis:
Buhnęli z lekka śmiechem.
- I tu przyszliście? Salazar sklerozę masz? Dobrze wiesz co się tu z nami działo.
- Panowie, kultura, to nieważne co ja wiem, ważne co wy wiecie, możemy mieć inną wiedzę.
- Dobra dobra, już się tak nie unoś... Szlachcic się znalazł - i mrugnął okiem, by czasem ktoś nie pomyślał, czego złego, gdy sobie zwyczajnie żartuje.
- No to to było tak... Jakiś czas temu zaczęły się trzęsienia ziemi, zarywała się ziemia i stare tunele się odkrywały. Bractwo świto robiło tutaj eksplorację i odkryli, ze rzekomo przeklęty raanaar Janus tu siedział. Rok później, zaczęły pojawiać się tu śmieszne dynie, tworzone na święto zmarłych, co ciekawsze pojawiały sie cały rok, a nie tylko w święto zmarłych. Okazało się, ze siedział w tunelach Jacek Latarnia, zamiast tego Janusa. Salazar razem z Rakbarem Nassard uwolnili go, a w wyniku tego pojawił się mały skrzat...
- Trablin...
- Taa... Trablin, o imieniu Traumata Malahar. To wszystko co wiemy...
Nagle drzwi do chaty otworzyły się z hukiem.
- Dość pierdzielenia o tajemnicach. Zdychajcie skurczysyny!
Wrzasnął bandyta biegnąc na was z obstawą 2 trablinów.
1x Bandyta
2x Trablin
Kenshin:
Ork odłożył filiżankę i chwycił za dwa bułaty, niechał używać magii w tak małej chatce mogłoby ją poważnie uszkodzić. Ork doskakując do trójki przeciwników ciął tajfunem w głowę bandyty, ten niestety zdążył wyciągnąć miecz i zablokować atak i to ork wykorzystał będąc blisko przeciwnika, wbił w jego brzuch bułat adepta flaki i krew znalazły się na posadzę, a człowiek zginął. W tym samym czasie jeden z trablinków dobiegł, do adepta z przygotowanymi pazurkami do ataku. Kenshin w trakcie jego szarży odskoczył do tyłu mocno trzymając srebrnego bułata w dłoni ciął nim na wysokości szyi potwora trafiając w samą tętnicę, posoka zafajdała całą podłogę. Cóż dzisiaj ork miał szczęśliwy dzień na walkę, więc po pokonaniu dwóch przeciwników cofnął się trochę do tyłu.
1x Trablin
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej