Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚledztwo II - Wywiad środowiskowy

<< < (14/19) > >>

Canis:
- No ja nic nie wiem, ale na pewno w Atusel się dowiecie od Georga Hertlinga, to on o tym mówił, że taka banda łupi...

Nagle waszą pogawędkę z Erykiem przerwał humk roztrzaskujących się drzwi pod naporem niezbyt kulturalnych gości.

- Jak miło, 3 pieczenie na jednym ogniu! - i wyciągnał meicz, a wraz za nim reszta rzuciłą się do ataku.

//Jesteście 6 metrów od drzwi, którymi wchodzą przeciwnicy.

2x Trablin
2x Wojownik Zgromadzenia

Kenshin:
- Goście, może napijecie się zemną. Powiedział czarny ork z półuśmiechem. Następnie wyprostował dłonie, ku przeciwnikom jednocześnie skupiając moc magiczną wypowiedział inkantację lodowej zamieci. -Anoshu!. Fala zimnego i lodowatego powietrza wydobyły się z rąk Kenshina zamarzając na śmierć jednego trablina i wojownika. Następnie zebrał w sobie resztki mocy magicznej do kolejnego zaklęcia i wypowiedział potrzebną formułę. - Izosh!. W dłoni orka pojawił się przezroczysty sopel lodu, który pchnięty za pomocą telekinezy poleciał w stronę głowy wojownika zgromadzenia pięknie dziurawiąc czaszkę osobnika resztkami swojego mózgu ubrudził posadzkę. W następnej kolejności wydobył obydwu bułatów i czekał na ruch ostatniego z przeciwników.


//1x Trablin

Canis:
Salazar widząc wchodzących przeciwników, sięgnął po sztylet i naciął wierzchnią stronę swej lewej dłoni, tworząc płytką ranę, na której pojawiło się kilka kropel krwi. Wypowiedział formułę zaklęcia "wrzątku" będąc już skoncentrowanym:

- Elhuxu!

Energia magiczna połączyła się z krwią na dłoni, po czym pomknęła w kierunku pozostającego przy życiu Trablina. Energia przedzierając się do ciała, zaczęła łączyć się z krwią przeciwnika. Chwilę później jego ciało ogarnęły drgawki wynikające z podgrzania krwi w żyłach. Przeciwnik nie jest zdolny do poruszania się, niezdolny do walki.

- Wybaczcie, my będziemy się zbierać... - Powiedział Salazar widząc tęgie miny Eryka i karczmarza na dane wydarzenia. - Kenshin, zwiąż Trablina, weź na konia i idziemy stąd... Nie będziemy przeszkadzać dłużej... - Powiedział i przeszukał zwłoki poległych i niezdolnych do walki w celu znalezienia czegoś przydatnego. znalazł parę grzywien i wyszedł czym prędzej. Cholera, lepiej nie używać magii tak publicznie...

Kenshin:
- Już się robi, tylko po co Ci ten mały szczurek?. Zapytał z zdziwieniem w oczach. Następnie zabrał sznur za baru i solidnie związał łapy i nogi pokraki jak również i gębę, żeby nie kłapał nią na lewo i prawo. Dokonując tego ork wziął trablina na ręce jednocześnie wsiadając na konia. - To na planie podróży zostały nam Mirty i jeden z tamtejszych łowców.

Canis:
- One potrafią mówić. Jadąc do mirty i tak musimy minąć Atusel. Doprowadzimy Georgowi ten twór i niech je przesłucha.

Powiedział i pognał kuca, czekały nas niecałe 2 godziny drogi - idealny czas, wówczas Trablin odzyska sprawność.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej