Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚledztwo II - Wywiad środowiskowy

<< < (10/19) > >>

Canis:
- Wynoś się gburze nim cie zabiję, a jeżeli spróbujesz mnie tknąć, to żywym i tak miasta nie opuścisz. A teraz - wynocha. - nadal trzymając broń wycelowaną w prost w ciebie...

Kenshin:
Ork już ochłonął. - Dobra panie szanowny krasnoludzie, Ty tutaj rządzisz zatem opowiesz nam, co nie co w końcu jak zauważyłeś z monetami u nas krucho. Wyraź trochę dobrej woli za to, że uratowaliśmy Ciebie przed napadem. Kenshin zaczął dobierać słowa rozważnie, czuł że nie ma sensu się wywyższać i być dumnym przynajmniej w tej chwili.

Canis:
- Nie uratowaliście tylko powalczyliście, mnie nie trzeba ratować, daje sobie radę. Ale mogę wykazać szlachetny czyn i wam pomóc. Chcecie wiedzieć kim jest Traumata Malahar... często przychodzi tutaj ze swoimi łupami. Wiele razy zgłaszałem to straży, lecz nie są w stanie pociągnąć go do odpowiedzialności, stale oddają mi te jego kamienie, bo bez podejrzanego nie mogą ciągnąć za nim konsekwencji, a też mnie jako jednej ze stron postępowania nie mogą niesłusznie karać rekwirowaniem, no ale to was nie obchodzi pewnie. To właściwie wszystko co wiem. - odpowiedział szczerze, znużonym głosem chcąc sie was pozbyć i wrócić do swoich spraw.

- Dobrze... no to my będziemy się chyba zbierać, ciekawe rzeczy nam powiedziałeś, cenne.

Kenshin:
Adept wysłuchał dokładnie to, co powiedział krasnolud. - Dziękujemy i do zobaczenia. Ork opuścił sklep Roksa i zwrócił się do towarzysza. -Słuchaj ruszamy dalej, czy odpoczniemy w karczmie?. W końcu, co bądź zastała nam noc, a coś czuję że spotka nas nie jedna jeszcze potyczka. Kenshin opowiedział o zmartwieniu toczącego jego umysł.

Canis:
- Jak chcesz to zostań, ja jadę, nie będę kwitł tutaj wieki, wolę trochę przecierpieć i iść się dalej uczyć. Jadę do Ombros, jest pode drogą do Mirty. - Powiedział i wsiadł na koń. Chciał ruszać i kończyć śledztwo jak najszybciej. Skoro bandyci grasują i chcieli zabić Roksa, to co, jeżeli innych także chcą zlikwidować? Takie myśli kotłowały się w jego głowie, gdy ruszył na przód, by opuścić Ekkerund i ruszyć na szlak wyjazdowy, a potem kierunkowskazami gnać do Ombros co sił w końskich kopytach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej