Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo II - Wywiad środowiskowy
Kenshin:
// Panuje noc, czyli minusy do wykończeń są tak?. Decyduj w co trafiłem i o ile trafiłem.
Ork praktycznie nic nie widząc i tak postanowił działać. Kenshin kierując się słuchem jak i konturami wrogów skupił moc magiczną i wypowiadając inkantację. - Izosh!. W dłoni adepta pojawił się sopel lodu, który za pomocą telekinezy poleciał w grupkę przeciwników, lecz Kenshin nie wiedział, w co trafił. Następnie ponownie skupił energię i wypowiadając tą samą inkantację czaru. - Izosh!. Ponownie w dłoni przyszłego maga pojawił się sopel lodu, który analogicznie jak wcześniej został rzucony za pomocą telekinezy w grupkę przeciwników. Z braku już energii magicznej Himura dobył obydwu bułatów.
Canis:
//Panuje noc, ale widzisz zarysy postaci, zacienione, można nazwać to mrokiem z przebłyskami odległego światła. Nie zabiera ci to finiszerów, ale daje przeciwnikom pewne udogodnienia. Jeżeli czytałeś statystyki to wiesz jakie.
ÂŻaden z sopli nie trafił, oba przeleciały miedzy wrogami z takiego powodu, ze nei miały celu, w który mogły by trafić...
//Znasz przeciwników, po konturze możesz rozpoznać o kogo chodzi, sopel jest niewielki i nie zrani całej grupy na raz, a na ślepo nie rzucasz.
Salazar sięgnął po swój kostur i powolnie szedł w stronę wrogów, wiedział, że trabliny skryją się w mroku i pozostaną niewykryte do momentu dogodnej okazji dla ich ataku. Wolał spełnić w tym momencie rolę wabika. Mijając kenshina powiedział:
- ÂŚwiatło.
Czas mija i dzielą nas chwile od bezpośredniego starcia...
1x Wojownik Zgromadzenia
2x Bandyta
2x Trablin
Kenshin:
ÂŚwiatło, światło skąd ja Ci teraz światło wezmę. Zastanawiał się Kenshin, kiedy go nagle olśniło. Szybko się cofnął do uliczki w, której byli kilka chwil wcześniej zdobywając jedną z pochodni zawieszonej, przy któryś z budynków. Następnie szybko powrócił w do Salazara podchodząc do niego i dając mu pochodnie. - Masz i oświetlaj przeciwników. Następnie ork widząc kontury przeciwników skupił w, sobie moc magiczną i rzekł, któryś raz z kolei inkantację.- Izosh!. W dłoni adepta pojawił się sopel lodu, który cisnął w głowę wojownika zgromadzenia, za pomocą telekinezy dziurawiąc ją na wylot człowiek padł martwy nim zdążył zareagować. W następnej kolejności za cel obrał sobie jednego z bandytów. W tym wypadku Kenshin postąpił tak samo, skoncentrował się i rzekł następującą inkantację. - Izosh!. Ponownie w dłoni orka pojawił się sopel lodu, który za pomocą telekinezy został rzucony w serducho przebijając je. Człowiek instynktownie złapał się w miejsce zranienia i padł martwy.
0x Wojownik Zgromadzenia
1x Bandyta
2x Trablin, które ukrywają się w mroku.
Canis:
Gdy wyszedłeś z uliczki by cofnąć się do poprzedniej, zostawiłeś Salazara samego. przeszedłeś ponad 20 metrów, gdzie od wroga was dzieliło 10...
W czasie samotności Salazar zdenerwowany puścił szable, następnie zrywając kostur z pleców, oparł go o ścianę sięgając do paska, skąd wyjął runę ognia.
- Heshar! - rozległo się jego wrzaśnięcie, kiedy w jednej dłoni pojawiła się ognista kula, z której buchnął promień na wprost. oświetlił on na moment korytarz, a zarazem trafił w jednego z chcących się ukryć trablinów. Reszta przeciwników machinalnie cofnęła się by nie wpaść w promień ognia. palący się trablin padł na ziemię rozświetlając teren. Salazar upuścił zużyty kamień runiczny i sięgnął po oparty kostur. Od razu dzierżąc kostur wykonał akrobatyczny skok na przód wyciągając obie dłonie przed siebie, chwytając broń wzdłuż bliżej końców. Wylądował tuż obok palącego się trablina, od razu wybił się ze stóp po lądowaniu chwytając kostur w celu wyprowadzenia ataku obuchem...
Później pojawiłeś się ty z pochodnią. Na twój widok Salazarowi dosłownie witki opadły i nie wziął twojej pochodni. najpewniej opuściłeś ją więc chcąc ją podać więc leży na ziemi, zabiłeś wojownika oraz bandytę. Cały tunel jest oświetlony płonącymi zwłokami jednego z Trablinów.
1x Bandyta
1x Trablin
Kenshin:
Kenshin został zszokowany zaistniałą sytuacją, lecz teraz widział wystarczająco dobrze. Ork skoncentrował się i wypowiadając znaną mu inkantacje czaru wypowiedział ją. - Izosh!. W dłoni czarnego powstał sopel lodu, który pchnięty telekinezą w stronę brzucha bandyty trafiając go w samą dziesiątkę bandzior umarł na miejscu, z poważnie uszkodzonymi organami. Kenshin dalej rozglądał się już, tylko za jednym z trablinów musiał wciąż się ukrywać jednocześnie Hiumra chciał przeprosić jaszczurkę. - Przepraszam, za moją niefrasobliwość.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej