Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzienniki demonologa I: Przebudzenie Zapomnianych
Mogul:
Ogień doszedł do trzeciej czary, kolejne, tym razem trzy psy zmaterializowały się z okręgu. Ork w trakcie walki zdał sobie sprawę z tego co się dzieje, lecz nie mógł zareagować. Zablokował ostrze jednego ze strażników, od ciosu drugiego odskoczył. Ciął wardyną w serce pierwszego, jednak temu udało się zablokować. Drugi ponownie ciął przez co ork musiał wykonać tą samą czynność.
2 x Nocna straż
4x Ogar z otchłani 1 ogłuszony
Dragosani:
Wampir zaklął w duchu. Miał nadzieję, że ogień nie dotrze tak szybko do kolejnej czary. No, ale skoro dotarł, to trzeba było coś szybko wymyślić. Gdyby tylko mógł uwolnić Oczko... Chociaż w sumie biały ork był dość ciężko ranny i zapewne niewiele mógłby zrobić. Wampir postanowił więc działać sam. Jeszcze gdy kolejne Ogary się materializowały, wyrwał zza pasa flakon z krwią, odkorkował go i pociągnął porządny łyk. Zamknął butelkę i wsunął ją ma miejsce. Trwało to chwilę, ale dało mu nieco sił. Rana zaczynała się zasklepiać. Wyrwał miecz z pochwy i ruszył do ataku. Najpierw wyciągnął przed siebie dłoń i znów poraził demoniczne pieseły piorunami. Pięciometrowy łuk wiązek elektrycznych trafił dwa Ogary. Ich ciała zostały odrzucone kawałek i padły martwe. Wampir błyskawicznie skierował dłoń w kolejnego psa i wykrzyczał.
- Aresh iaash! - Uderzył w niego zaklęciem Paraliżu. Doskoczył do Ogara, którego poraził Paraliżem przed wypiciem krwi i chlasnął mieczem przez jego kark. Albo raczej przez dwa karki. Trzy Ogary były martwe, pozostał jeden. Ale chwilowo wyeliminowany z akcji. Drago doskoczył do czwartej z kolei czary, która jeszcze nie płonęła i mocno kopnął w nią, aby przewrócić naczynie i wywalić serce na ziemię. I, jak miał nadzieję, przerwać rytuał.
2 x Nocna Straż
1 x Ogar z Otchłani (ogłuszony)
Mogul:
W ostatniej!(serio, to nie skrypt) sekundzie zmaterializowały się kolejne bestie. Czwarta czara zapłonęła. Jeden z ogarów chciał cię ugryźć w nogę, pozostałe szykowały się już do zionięcia ogniem. A ork dalej się męczył z dwójką przeciwników.
2 x Nocna straż
3 x Ogary otchłani w tym jeden ogłuszony
Dragosani:
Szczęśliwie dla wampira czas w tej chwili podziałał mu nieco na rękę. Rana zabliźniła się już całkowicie, przez co był w pełni sił. Czyli mógł walczyć jak przystało na wampir-bestię, okraszona szczyptą magii umysłu. Widząc koleje Ogary zrobił to, co zrobiłby na jego miejscu każdy. No, prawie każdy. Wyskoczył w powietrze, aby uniknąć zębów, ognia pazurów i co one tam jeszcze szykowały. Wylądował przy ostatniej czarze. Oczywiście nie był to przypadek, tak mierzył wyskok. Kopnął ją, aby ją przewrócić i znów wyskoczył w powietrze. Wykonał popisowy skok nad Ogarami. Przelatując nad jednym z nich, tym który chciał go ugryźć, wyciągnął łapkę i poraził go piorunami. Zabójcza wiązka elektryczności ubiła pieseła. Wampir wylądował zwinnie i natychmiast odskoczył na bok, aby uniknąć zionięcia drugiego psa. Gdy mu się to udało, pies zaczął biec na niego, chcąc go pogryźć. Albo przytulić. Ale wampir nie chciał być ani przytulany, ani gryziony. Pieseł skoczył na wampira, chcąc go przewrócić. Dragosani jednak zdołał wykonać unik i ciął szybko w bok bestii. Ogar ryknął, zaś wampir ciął jeszcze raz, a następnie wbił miecz w kark potwora. To wystarczyło, piekielny stwór padł martwy. Pozostały jeden, który już wstawał, wyswabadzając się z zaklęcia Paraliżu. Oczywiście wąpierz nie mógł na to pozwolić. Szybko podbiegł do niego i pchnął dwa razy. Najpierw w oko jednej głowy, potem w oko drugiej. Ostatni Ogar był martwy. Zerknął na Mogula, zastanawiając się, jakby mu pomóc. Uznał, że spróbuje z magia umysłu. Może to chociaż nieco zdezorientuje jednego ze Strażników.
- Aenye! - Krzyknął, wyciągając dłoń w stronę twarzy jednego z nieumarłych orków, który akurat tak jakoś wykonywał zamach, że jego twarz była dostępna od strony Draga.
2 x Nocna Straż
Mogul:
Bestie były zabite, lecz problemem okazało się, że kopnięcie nic nie dało, a Twoja stopa zabolała. Płomień doszedł do ostatniej czary, ta zapłonęła a w środek okręgu wypełniła czarna masa. Wszytko ponownie się zatrzęsło, usłyszeliście wycie tak przeraźliwe, że przez sekundę straciliście nadzieję. Jednak trzeba było działać i samemu sobie zapracować na szczęśliwy powrót do domu. Nocni strażnicy przerwali atak wpatrując się w okrąg jakby czegoś wyczekując. Mogul momentalnie to wykorzystał i przebił serce jednego. Drugi zerwał się, lecz było dla niego za późno. Khan wykonał od razu piruet i pchnął drugim końcem wardyny w serce przeciwnika. Był za daleko jednak okręgu.
- Serce, przebij se... Kolejny przeraźliwy ryk, z czarnej masy wyłoniła się wielka szponiasta dłoń. Cokolwiek siedziało w tej dziurze, było ogromne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej