Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzienniki demonologa I: Przebudzenie Zapomnianych

<< < (10/15) > >>

Dragosani:
Drgnięcie czegoś może i by pomogło, gdyby wampir miał więcej czasu. Wtedy mógłby się w ten sposób uwolnić. Szarpnąć kilka(naście) razy i łańcuchy pewnie by poszły. Ale, po pierwsze, czas się kończył. Po drugie, istota przeprowadzająca rytuał była blisko, mogła zauważyć próby uwolnienia się i zmienić kolejność składania ofiar. I obserwowała wampira. Wampir zadziałał pod wpływem impulsu. Szarpnął łańcuch demoniczną ręką z całej siły. Nie tyle, aby ja uwolnić, po prostu chciał skierować dłoń w stronę oprawczyni.
- Uosh! - rzekł. Dla osoby nieobeznanej z magią umysłu (a osób ją znających było raczej niewiele) mogło to brzmieć jak zwykłe sapnięcie. Jednak było inkantację zaklęcia Uroku.

Mogul:
Zadziałało! Postać, która przypominała kobietę została przez Ciebie zauroczona. Zapomniałeś jednak, że w pomieszczeniu dalej czuwała Nocna straż. Od czegoś ona jednak była. Jeden ze strażników, który znajdował się po lewej stronie zauważył, że jest coś nie tak. Momentalnie przybliżył się do matki roju i dźgnął ją końcówką miecza. Ocknęła się i nie pamiętała chwili swojego życia, ale poczuła lekkie ukłucie. W złości wbiła ostrze w serce jednego ze strażników po czym kontynuowała. Dokładnie taka sama sytuacja jak poprzednio, ciało zgniło, lecz nic się od razu nie stało. Wszystko teraz nabrało tempa. Kolejny, najpotężniejszy dotychczas wstrząs dał świadomość tego, że jest krucho. Jedno serce z czary zapłonęło, okrąg wypełnił się krwią. Płomien z czary zaczął dosięgać tą krew i powoli kierował się w stronę następnej. Z prawego pomieszczenia wyskoczył Mogul. Zaskoczony widokiem stanął murem i zawiesił się chwilę. Z jaskini wydobył się dym, cały kompleks wypełniony pajęczynami zaczął płonąć. Matka roju ryknęła w przerażeniu i nie zważając na wszystko wybiegła z sali rytualnej. A oczywiście ork to wkorzystał i użył przycisku przy wejściu, brama do jaskini była zamknięta. Na niego pędziło już dwójka strażników, także nawet nie miał jak Was uwolnić oraz zareagować na odprawiający się rytuał.

2 x Nocna straż

Dragosani:
Wszystko wydarzyło się szybko. Zaklęcie zadziałało, co dało Dragosaniemu niemałą wiedzę na temat słabości istoty z jaką mieli styczność. Przy kolejnym spotkaniu mogła ona wręcz zaważyć o zwycięstwie. O ile w ogóle dojdzie do następnego spotkania. Byłoby ono raczej uniemożliwione, gdyby zginęli tutaj. A zginąć mogli co najmniej na kilka sposobów. Matka roju zabiła jednego ze Strażników, na co wampir uśmiechnął się przebiegle. Miło się nasyłało wrogów na siebie. I wtedy się zaczęło. Okrąg zapłonął, ziemia się trzęsła, a Mogul nagle pojawił się nie wiadomo skąd. Zupełnie jakby czekał na odpowiedni moment. Ci w sumie nie byłoby takie dziwne. Jednak nie był to czas na takie rozważania. Widząc demoniczny płomień Drago splunął w jego kierunku. Oczywiście nie dało to absolutnie nic. ÂŚlina nawet nie doleciała do okręgu. Więc misterny plan wampira mający na celu przerwanie rytuału spalił na panewce. Czyli trzeba było zadziałać inaczej. Drago uznał, że teraz mógłby się uwolnić. Ponownie szarpnął łańcuch, tym razem z całej siły. Wzbudził w sobie gniew, rozpalając go w swoim sercu do czerwoności. Poczuł żar mocy w demonicznej ręce. I uwolnił gniew. Jednak zamiast strzelić piorunami, wykorzystał je, aby wyzwolić moc kończyny mocy. Szarpnął ponownie za łańcuchy.

Mogul:
Uwolniłeś się z okowów, ale dalej byłeś osłabiony. Płomień doszedł do drugiego serca, z okręgu zmaterializowały się dwa demoniczne psy, które jeszcze nie obrały sobie żadnego celu, ale stanowiły już przeszkodę, która uniemożliwiała zbliżenie się do okręgu. Mogul wymieniał się ciosami i unikał ostrzy Nocej straży. Robiło się coraz "cieplej"

2 x Nocna straż
2x Ogar z otchłani

Dragosani:
Drago w końcu uwolnił się. Odrzucił resztki łańcuchów. W pierwszej chwili chciał napić się krwi, albo uwolnić Oczko. Ale niestety brakło na to czasu, bowiem w kręgu zmaterializowały się dwa demony podobne psom. Wampir był osłabiony, więc fikuśne harce z mieczem byłby raczej trudne. Z pomogą nadeszła magia. W wampirze wciąż kotłował się gniew, więc ponownie go uwolnił, posyłając z demonicznej ręki piorun w jednego Ogara. Nie znał tego typu stworzeń, ale podejrzewał, że zaklęcie to będzie w stanie je zabić. Drugiego zaatakował natychmiast po tym. Wyciągnął drugą dłoń i krzyknął.
- Aresh iaash! - Chciał w ten sposób uderzyć w umysł demona i sparaliżować go. Wyeliminowałoby to go na kilka chwil z walki. Gdy psy zostaną unieszkodliwione, musiał zadziałać szybko. Miał zamiar przewrócić czary z sercami, co mogło przerwać rytuał. No, ale najpierw musiał się upewnić, że psy nie stanowią zagrożenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej