Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzienniki demonologa I: Przebudzenie Zapomnianych
Dragosani:
Skoro tak, to wampir sobie usiadł. A co będzie stał.
- Masz jakieś przypuszczenia czym mogą być one spowodowane? - zapytał. - Bo jakiś związek z tymi Nocnymi muszą mieć. Pamiętasz jak się zachowywali, gdy doszło do pierwszego wstrząsu. Tak jakby był to dla nich jakiś znak, czy coś. - Zastanawiał się.
Mogul:
Nocną straż stworzył wieki temu ork o imieniu Nerhzul. Był on pierwszym nocnym strażnikiem, a zarazem potężnym nekromantom, który zawarł pakt z boskim demonem oddając swoją duszę za wielką potęgę. Przynajmniej tak brzmiały legendy. Jeśli nim wierzyć, ktoś próbuje otworzyć bramę otchłani, by uwolnić Sargunarisa.
Dragosani:
- To jeden z boskich demonów, dobrze pamiętam? - zapytał wampir, chociaż wiedział, że dobrze pamięta to, co wyczytał w księgach w Pakcie. - Uwięziony przed milleniami w Otchłani przez samego Adanosa. Podobnie jak reszta jego rodzaju. - Podrapał się po brodzie, rozmyślając. - Jeśli legenda mówi prawdę, to zastanawiające jest to, jak potężna musi być osoba dążąca do jego uwolnienia. Otworzenie wrót zaplombowanych przez boga raczej nie należy do łatwych zadań. - Drago był nieco sceptyczny co do takiej możliwości. Ale cóż, życie potrafi zaskakiwać. Raz można zbudzić się w rynsztoku po nocnej popijawie, innym razem ma się wpadkę, a jeszcze kolejnym potężna istota otwiera wrota do Otchłani i wypuszcza na świat mrok, zniszczenie i pożogę.
Mogul:
- Właśnie w tym pies pogrzebany. Wiesz jak powstała Nocna straż? Każdy oddał swe serce i duszę za to, by móc wypić w magicznym rytuale krew tego demona. Przez co w pewien sposób jego cząstka została na tym świecie. Nie znamy dokładniej ilości strażników, ale mogą to być dziesiątki, a nawet setki nieumarłych sługusów. Z tego co wyczytałem z kronik Nerhzula możliwe jest tylko częściowe sprowadzenie na ten świat Sargunarisa dzięki Nocnej straży i ich dusz. W rytuale potrzeba podobno pięciu takich wojowników oraz setki ofiar złożonych dla boskiego demona. Ostatnio zaginęło kilka CAÂŁYCH wiosek orków, jak myślisz gdzie mogą być skoro w miejscach tych zastano ślady Nocnych strażników?
Dragosani:
Gdy Oczko wyjaśniał, całość zaczynała się układać. I w sumie było to całkiem logiczne. Drago, gdyby był takim demonem, także starałby się zatrzymać chociaż część swej mocy w tym świecie. A nieumarli orkowie chłodu jakoś dobrze wpasowywali się w rolę naczyń dla skrawków demonicznej mocy. Sytuacja zaczynała powoli rysować się w nie najlepszych barwach.
- Tam, gdzie ktoś chce przeprowadzić rytuał. Lepiej dla niego, niej, czy tam ich, zbierać ofiary w tym właśnie miejscu, aby potem nie musieć męczyć się z transportem. - Niestety nie mógł wskazać konkretnego miejsca. A przydałoby się je znać i wpaść tam całym Paktem, Bractwem i czym tam jeszcze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej