Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzienniki demonologa I: Przebudzenie Zapomnianych
Mogul:
Nawet z Twoimi wyostrzonymi zmysłami nie dostrzegłeś nic. Najwyraźniej pęknięcie stworzyło przejście do jakieś podziemnej jaskini ciągnącej się głęboko w dół. Albo po prostu nic nie dostrzegłeś, bo poczułeś się bardzo słabo i wszystko stało się zamglone? Poczułeś przeszywający chłód w okolicy małej rany, gdy na nią spojrzałeś zauważyłeś że w około niej pojawiły się drobinki lodu. Raczej nie grozi Tobie śmierć, ale uleciały z Ciebie ostatnie siły. Oczko przez pewien czas klęczał nad przepaścią nie dowierzając. Miał całkowitą pustkę w głowie. Jednak gdy spojrzał na Ciebie ocknął się. Byłeś prawie nieprzytomny, jednak wcześniejszy dzień wykończył Cię całkowicie. Oczko podniósł się i wziął Cię na barki, i zaprowadził ponownie do lasu gdzie rozpalił ognisko. Ze zmęczenia zasnąłeś. Obudziłeś się po jakimś czasie zastając całkowitą ciemność w około. Jedynie ognisko dawało jakiekolwiek światło. Twój jeleń, którego upolowałeś był właśnie upieczony. Oczko spojrzał się na Ciebie i rzekł głosem bez wyrazu:
- Ocknąłeś się w końcu. Mam nadzieję, że czujesz się lepiej, a jak nie to weź się krwi jakieś napij. Jest noc i powinny Tobie teraz szybko wrócić siły.
Dragosani:
Dragosani poczuł zimno. Na piersi, w okolicach draśnięcia. A później była ciemność. Taka zimna ciemność, nie przyjemna ciemność nocy podczas połowania. W końcu zimno minęło i wróciły zmysły. Najpierw wampir usłyszał trzask płonącego ognia. Potem poczuł ciepło ogniska. I w końcu otworzył oczy. Wokół panowała ciemność. Ale nie taka zimna i nieprzyjemna, lecz wspaniała i pokrzepiająca. Drago wysłuchał Oczka i zgodził się bez słowa. Odpiął flakon krwi z pasa, wyrwał korek i pociągnął zdrowy łyk.
- Co się stało, do cholery? - zapytał w końcu. - Pamiętam chłód... I szczelina. Zaraz, Mogul w nią zleciał! - Przypomniał sobie.
Mogul:
- Najprawdopodobniej Mogul nie żyje. Chociaż znając tego czerwonego skurwiela jakimś cudem może udało mu się przeżyć. Jeśli miał szczęście, to mógł trafić na jakąś podziemną rzekę. Teraz pytanie mam do Ciebie. Wycofasz się? Bo ja nie zamierzam oduszczać nawet bez niego, powinniśmy sprawdzić tą świątynię. Najpewniej mamy do czynienia z demonami, ktoś chyba próbuje przyzwać bardzo potężnego jegomościa a Ty jako Bestia łowca demonów to Twoja działka, prawda?
Dragosani:
- Nie odpuszczę sobie- odpowiedział Drago. Nawet bez Mogula powinni stawić czoła tego, co mogło czekać ich w świątyni. Podjęli się tego, więc powinni skończyć zadanie. ÂŻałował, że nie wziął skądś z Paktu soli. W potyczce z demonami mogła się bardzo przydać. Ale cóż, trzeba będzie sobie poradzić. Popił jeszcze krwi z flakonu i wstał.
- Ale zanim wyruszymy do świątyni chciałbym zbada tę szczelinę. Wlecę tam jako nietoperz i sprawdzę. Nie możemy przecież dać mu satysfakcji, gdy okaże się, że przeżył i pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie - zarzucił czerstwym żartem.
Mogul:
- W porządku, ale jeszcze przeczekamy tutaj trochę. Na razie były tylko trzy wstrząsu, ruszymy przy czwartym który według moich obliczeń powinien być już niedługo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej