Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzienniki demonologa I: Przebudzenie Zapomnianych

<< < (4/15) > >>

Dragosani:
// Pamiętam :/
Drago cudem uniknął ciosu. A właściwie cudem w postaci ostrza wardyny Mogula. Wykorzystał to, aby odskoczyć poza zasięg miecza nieumarłego orka. I byłoby całkiem nieźle, gdyby nie to, że pchnięciw, które wymierzył Strażnikowi Mogul niewiele dało. Co więcej, orcza Bestia dostała z pięści tak mocno, że aż na moment padła. Ten moment oczywiście próbował wykorzystać martwy, ale żywy ork. Należało go więc jakoś spowolnić, odwrócić jego uwagę. Choćby na małą chwilę, aby czerwony ork mógł się otrząsnąć. Wampir nie chciał jednak zbliżać się do nieumarłego. Był osłabiony i mogło się to źle skończyć. Dlatego szybko skoczył za plecy nieumarłego i z odległości kilku metrów znów posłał w niego pioruny. Mierzył w plecy przeciwnika, więc ciało Strażnika chroniło Mogula przed przypadkowym oberwaniem. Oczywiście pioruny nie mogły wiele zdziałać przeciwko nieumarłemu. Ale powinny choć na chwilę spowolnić go. Zaskoczyć. A to powinno wystarczyć Mogulowi.

Mogul:
Nieumarły ork wykonał pirutet i ciął przeciwnika z siebie nim ten zdążył wydobyć pioruny z dłoni. Przeszył lekko ostrzem szatę Dragosaniego. Poczułem lekki ból, na Twoje szczęście cięcie było na tyle płytkie, by prawie go nie zauważyć. Khan wykorzystał ten moment i przeszył serce Strażnika wardyną, który nie miał się jak obronić. Mogul pomógł Tobie wstać i popędził co tchu za drugim strażnikiem.

//:Rana ma rozmiar dwóch centymetrów długości, Twoje ubranie nie otrzymuje statusu uszkodzenia

Dragosani:
Dragosani był dość daleko od orka, ale nie wystarczająco daleko. Właściwie tak na granicy. Nawet nie poczuł bólu zranienia. Było płytkie. Jednak poczuł chłód. To go zaskoczyło, chociaż w sumie wiedział o lodowych właściwościach ostrzy Straży. Przez to, oraz przez instynktowny odruch, wampir padł na tyłek. Na szczęście jego plan się powiódł, gdyż ten momenr wykorzystał Mogul. Drago ujrzał jak ostrze jego wardyny przebija pierś Strażnika i ten pada martwy. Wampir skorzystał z pomocy przy wstawaniu,.szybko sprawdził stan pancerza i ruszył biegiem za czerwonym orkiem. Zadrapanie szczypało, lecz było raczej zbyt płytkie, aby jakoś specjalnie wpłynąć na kondycję wampira. Gdyby była noc, to pewnie zasklepiło by się w mgnieniu oka.

Mogul:
Wybiegliście z lasu. Nieumarły ork zdawał się was oczekwiać, trzymał za włosy klękającą kobietę. Uśmiechnięty bez słowa skrócił ją o głowę. Khan porządnie się zdenerwował, przez co wpadł już w dziki szał i nie zważając na kolejne wstrząsy zaszarżował na Strażnika. Zauważyliście to szybciej od niego, Lecz nie dość szybko by zareagować. Z lewej strony szybkim tempem powstawało pęknięcie w ziemi, które kierowało się w miejsce spotkania dwójki orków. W momencie, gdy ich ostrza się zderzyły, ziemia pod nimi zapadła się. Wchłonęła ich ciemność...

Dragosani:
Wybiegli z lasu. W sumie okazał się on raczej laskiem, niż lasem. Za nim nieumarły już na nich czekał. Trzymał dziewczę za włosy i uśmiechął się paskudnie. Wampir zrozumiał co się zaraz stanie na ułamek sekundy przed tym. Strażnik odciął głowę kobiecie. I to już wkurzało wampira. Dziewczę było ładne, więc szkoda było. Już miał ruszyć za Mogulem, ale pomoc mu ubić nieumarłego, kiedy znów nastąpiły wstrząsy. I wtedy, gdy czerwony ork dopadł przeciwnika, ziemia się rozstąpiła. Powstała szczelina pochłonęła Mogula i Strażnika. Przez moment Drago po prostu stał zszokowany. Jednak szybko się pozbierał i ruszył.biegiem ku skrajowi pęknięcia. Położył się na skraju, coby się nie żeślizgnąć w dół i spojrzał w głąb. Starał się wypatrzyć cokolwiek.
- Mogul! - krzyknął do orka, który gdzieś tam na dole powinien być.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej