Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzienniki demonologa I: Przebudzenie Zapomnianych

<< < (3/15) > >>

Mogul:
Nie zdążyłeś dobrze zająć się zwierzyną, gdy usłyszeliście krzyk. Ktoś wołał o ratunek z drugiej strony lasu. Krzyk się nasilał, aż zauważyliście w miejscu gdzie uprzednio był jeleń jak młoda kobieta przewraca się o gałąź drzewa. Zrobiło się bardzo chłodno, czuć było nienaturalne zło, które powoli wynurzyło sie zza drzew. Mogul rozpoznał w nich Nocną straż. Wszyscy jak jeden mąż ukucnęliście by nie zostać zauważonym. Najwyraźniej jakimś cudem dziewczynie udało się uciec, lecz była to marna ucieczka. Stanęli nad nią pławiąc się swą zwierzyną.

Dragosani:
Wampir spojrzał w stronę, z której dobiegł krzyk. Ujrzał młodą kobietę, która wywróciła się o jakąś gałąź. Jej krzyk i wcześniejszy bieg wskazywały na to, że przed czymś uciekała. I wtedy zrobiło się chłodniej, a Drago zaczął mieć źle przeczucia. Pojawili się orkowie. Nieumarli, w pancerzach i ze złym spojrzeniem. Mogul i Oczko padli na ziemię, więc Drago uczynił to samo. I obserwował, kombinując jakby tu pomóc kobiecie. Spojrzał porozumiewawczo na towarzyszy. Martwił go nieco fakt, że pancerze Nocnych Strażników wyglądały na mocne. Miał wątpliwości, czy jego prosty, stalowy miecz da im radę. Zaklął w duchu.

Mogul:
Wasze rozmyślania przerwał potężny wstrząs. Orkowie spojrzeli do góry i zaczęli ryczeć, a z ich pysków zaczęła się unosić niebieska para. Trzęsienie ustało, a dwójka strażników jednocześnie spojrzała się w waszą stronę.
- Zajmę się nimi, przebudzenie pana jest bliskie, pośpiesz się. Ten z kobietą ruszył w przeciwną stronę, a drugi dobył wielki dwuręczny miecz pokryty niebieskimi runami i zaczął szarżować w waszą stronę. Znajduje się jakieś 63 metry od was.

1 x Nocny strażnik

Dragosani:
Wstrząs zaskoczył Draga. Pozostałych pewnie także. Rozejrzał się odruchowo, chociaż i tak zdawał sobie sprawę, że nie byłoby raczej możliwe dostrzeżenie jego źródła. I wtedy nieumarli ich zauważyli. Jeden zaczął uciekać z kobietą, drugi zaś rzucił się na nich. Trzeba było działać. Wampir wstał i wyciągnął miecz. Właściwie tak bardziej odruchowo. Szybko namyślił się, coby tu można zrobić. Ork był jeszcze całkiem daleko, aby cokolwiek zdziałać, lecz szybko się zbliżał. Wampir ruszył mu na spotkanie. Miał nadzieję, że Mogul ruszy zaraz za nim. Przydałaby się pomoc. Gdy zbliżył się do nieumarłego na odpowiednią odległość, wyciągnął łapę i wyzwalając moc gniewu, posłał w jego stronę wiązkę piorunów. I nic się nie stało. Ork może tylko zwolnił na chwilę, a może Dragowi się po prostu wydawało. Wampir natychmiast odskoczył, aby nie pozwolić się zbliżyć strażnikowi. Skoro dawał radę robić uniki przed ciosami orka-bestii Mogula, mógł zapewne unikać ciosów tego tutaj. Ale to nie zlikwiduje zagrożenia.
:(

Mogul:
Przeciwnik doskoczył do Ciebie i ciął w tak zwane martwe miejsce, przez co nie mogłeś uniknąć ciosu. Na szczęście tak jak pomyślałeś Mogul również dołączył się do walki. Zablokował ostrze w ostatniej sekundzie i drugą stroną wardyny pchnął strażnika w serce. Niestety, trafił tylko w płuco przez kolejny wstrząs. Ork-nieumarły uderzył pięścią w splot słoneczny Mogula, który aby uniknąć ciosu musiał odskoczyć na pewną odległość. Pięść lekko zderzyła się z ciałem, ale wystarczyła, by na sekundę Khan stracił dech. Ukucnął na jedną nogę a Nocny strażnik uniósł swój miecz  próbując zakończyć żywot Mogula jak kat. Oboje byliście zmęczeni po treningu i podróży, a dodatkowo wampir nie był jeszcze do końca sił.

//: pamiętaj, że dalej jest dzień.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej