Tereny Valfden > Dział Wypraw
Flaszka Prawdy
Izabell Ravlet:
Darlenit miał dość czekania. Wyszedł z kryjówki i ruszył bliżej pola bitwy. Wyciągnął miecz. Walczący byli już dość blisko. Jeden z agresorów akuratnie był "wolny". Dzięki umiejętnościom akrobatycznym, mauren wyskoczył w jego kierunku, biorąc zamach. Został zauważony, ale o to chodziło. Przeciwnik gotował się na cięcie z powietrza, ale mag wylądował przed nim i inaczej skierował srebro, tnąc od dołu. Grunt to zaskoczenie. Wycofał się, oglądając pole bitwy.
//Chyba się dogadać nie możemy...
Hagmar:
//Nie chcecie expa to nie ;[
Kruczy Bracia ścierali się dzielnie z bandziorami Berharta, gdzieś tam z boku w błocie i deszczu rąbał Aragorn. A siekł ostro i brutalnie, jednakże walka z amatorami nie była żadnym wyzwaniem. Ostrze z czarnej rudy wspierane uderzeniami kostura zostawiło po sobie osiem trupów, paskudnie porąbanych i z rozwalonymi łbami. Część z nich pewnie jeszcze dychała ale o to nikt nie dbał, reszta bandytów po prostu zwiała.
Mohamed Khaled:
Kratos gdzieś tam stał z mieczem. Włosy mu na wietrze powiewały. Chociaż wcale nie miał tak długich. Pogładził się po bródce. Trochu trupów tu leżało. Wytarł katanę, po czym wsunął ją do pochwy na plecach. Podszedł do Aragorna: Co teraz? zapytałem opierając się o coś tam.
Izabell Ravlet:
//Ni miałem czasu ostatnio :P
Darlenit wytarł zakrwawione ostrze o jakieś truchło i schował je do pochwy (ostrze, nie truchło). Wyczekująco wpatrywał się w barona. Pytanie zostało już zadane.
Hagmar:
- To. Traktem nadjechał jeździec rzucając klątwy na swoich spierdalających ludzi. - Berhart! Dracon zrzucił zabójcę z konia za pomocą psioniki. Berhart wylądował w błocie, dracon uniósł go metr nad ziemię i lekko podduszał.
- Khe... to nic osobistego... kazali mi...
- Tyle mi wystarczy, żegnaj. Nekromanta skręcił kark najemnikowi, westchnął ciężko. - I tak oto skończył jeden z ostatnich Samotnych ÂŁowców, ze skręconym karkiem w jakiejś zapadłej wiosce... Nawet nie wiedział kim dokładnie jestem i co robię. Zajebanie go to od razu to był błąd bo nadal nie wiem po chuja... - tu dracon zrobił facepalma, mówił bardziej do siebie, głośno myśląc. - No tak... nagroda za moją głowę wciąż jest... idioci, idioci wszędzie. Jedziemy nad rzekę, potrzebujemy promu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej