Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krew na rękach dziecka

<< < (8/9) > >>

Rakbar Nasard:
Mag natychmiast zareagował - za pomocą psionicznej siły podciągnął chłopaka w górę, zaciskając ciasny sznur z energii magicznej wokół jego szyi. Szamotanie i próby ucieczki tylko przyspieszyły co nieuniknione - utratę przytomności. Wkrótce ciało upadło głucho na podłogę, po czym Rakbar zabrał się za związywanie kończyn chłopaka. W usta włożył mu kawałek szmaty, którą sznurkiem okręconym wokół głowy zablokował. Ręce i nogi związał również. Nie było mowy, aby chłopak sam się uwolnił.
Po tym zdarzeniu mag zaczął przeszukiwać dom, pomieszczenie po pomieszczeniu. Szukał rzeczy cennych oraz jakiś szmat, skór, byle czego, w co mógłby zawinąć ciało. Wyjrzał również przez tylne drzwi, czy teren wokół domu jest czysty.

// Którą mamy godzinę w grze (błagam, powiedz że noc :D)? Jak wygląda ta wioska, jest jakaś palisada/ mur, czy mogę konno niezauważony uciec z wioski?

Mohamed Khaled:
Było kilka godzin po zachodzie słońca. Domostwa już były pozamykane. Wymknąłeś się cicho z domku. Wziąłeś swego konia, i ruszyłeś. Nie było żadnych problemów, no może pijani strażnicy się coś tam czepiali gdy koło nich przejeżdżałeś. Ku twoim oczom ukazała się brama, a także palisada. Bez żadnych dziur, widać że Renfri o to zadbała.

Rakbar Nasard:
// Nie rozumiem twojego posta. Nie napisałem, że wsiadam na konia i gdziekolwiek jadę. Przecież muszę wrócić do Mohameda do karczmy, więc wycieczki poza wioskę odpadają (chyba że port leży poza wioską, w co wątpię). Poza tym nie wiem za co miano by mi płacić, skoro nic nie załatwiłem. Pisałem, że szukam skór lub jakiś szmat, żeby delikwenta obwiązać, załadować na konia i wywieźć z wioski (gdzie? do jednej z organizacji, za pozwoleniem Is'a). Teraz nie wiem w sumie gdzie jestem.

Mohamed Khaled:
//dobra, mój błąd :D Jebłem się, przepraszam :D

Było kilka godzin po zachodzie, ludzie się już pozamykali. Wszędzie cicho, tylko co jakiś czas przechodził jakiś strażnik patrolując.
Co do szmat, były w domu. Przeszukując go, trafiłeś do dawnej sypialni rodziców smarczkacza. Kilka skór leżało na łóżku. Było też parę szmat, ale dość małych. ÂŻadnych drogocennych rzeczy nie znalazłeś.

Rakbar Nasard:
Rakbar wziął szmaty oraz skóry i obwiązał nimi smarkacza. Zrobił to na tyle dokładnie, że liczne warstwy materiałów tłumiły jakiekolwiek ewentualne pojękiwania porwanego. Tak zapakowanego przełożył przez konia. Pod osłoną nocy skierował się do bram, a potem, gdyby mu się udało ze dwa kilometry na zachód, gdzie zostawił konia wraz z zawartością przy drzewie, by potem wrócić na chwilę do karczmy, do Mohameda, by się rozliczyć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej