Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krew na rękach dziecka

<< < (6/9) > >>

Rakbar Nasard:
- Z drogi, ludzie. Odsunąć się! Co za hołota... Niniejszym zawiadamiam, że ten dom, jak i wszystko co się w nim znajduje, objęty zostaje kwarantanną ze względu na panującą w nim nie zananą chorobę. Bezpośredni kontakt osoby nieupoważnionej z chorym może skutkować zarażeniem. Rozejść się, bo wezwę straż!

Mohamed Khaled:
Ludzie coś pomiędzy sobą poszeptali, po czym zaczęli zbierać manatki. Jednak paru zostało - Panie. Pan co poradzi na to chołote, bo to my te cywilylizo... a nie ważne. Pan co zdziała z tym bękartem... - rzekł i odszedł. Przed tobą rozciągał się zwykły domek, coś się we wnętrzu paliło, najpewniej świeca. Pod drzwiami spał strażnik, upity w trzy Isentory dupy

Rakbar Nasard:
- Co poradzę, to rzecz moja. Przysłano mnie tutaj by wasz problem rozwiązać. Nie zajmujcie sobie głowy tym już, wracajcie do domów. Jutro rano będzie po sprawie.
Po czym podszedł do domku pociągając za klamkę. Miał nadzieje, że nie są zamknięte.

Mohamed Khaled:
Były otwarte. Jakież to proste, prawda? Wszedłeś do środka, nie wiedząc co dokładnie robisz. W całym domu pełno było świec, i płatków róż. Rozglądałeś się ostrożnie, stąpając także cicho. Właśnie miałeś sprawdzić jeden z pokoi, gdy coś wybuchło gdzieś w mieszkaniu.

Rakbar Nasard:
Mag ponownie owinął swe ciało psioniczną barierą, kiedy usłyszał wybuch. Namierzywszy źródło eksplozji, ruszył w tym kierunku. Był gotowy do teleportacji w każdej chwili bądź w razie konieczności - ataku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej