Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚledztwo II - Bankiet w czarnym klifie

<< < (3/8) > >>

Talia:
Uzyskując potrzebne informacje poszła na konia i pomknęła galopem we wskazanym kierunku co chwile spoglądając na mapę, by nie zgubić kierunku. Oczywiście zaczęła od wydostania się z miasta a później szlakiem w kierunku Czarnego klifu. Co chwila spoglądała, by nie zgubić jaszczura z oczu.

Canis:
Jadąc tak wpadliście na pomysł, by zrobić sobie pochodnie i mieć czym oświetlać sobie trasę, Salazar to wymyślił wyjeżdżając z miasta i zabierając straży z koszy pod bramami dwa pale i odpalając od płonących was z palną cieczą.


Jadąc jednak już za maisto z pochodniami, Salazar wyprzedził ciebie na kucu, by niczym mięso armatnie, jako pierwszy osłaniać waszą "ekipę". Szczęście, ze tak się stało, gdyż z chaszczy wypełzły dwa sambiry.

30m od Talii
10m metrów od Salazar
2x Sambir

//Na ten moment mamy godzinę 20.00 dnia 16.02.17 e2

Talia:
Na ten widok zeskoczyła z konia zdejmując swoją oburęczną kuszę z pleców. Zaczęła ładować bełt, co niestety trochę trwało. Po załadowaniu wykonała perfekcyjny strzał z tak krótkiej odległości, lecz bestii nie zabiła. Trafiła mniej więcej w okolice płuc bestii raniąc ją dotkliwie i powodując powolną śmierć. Po wystrzeleniu bełtu zaczęła ponownie ładować kuszę, licząc na kompana, który zajmie je przez jakiś czas.
2/2 Sambiry (1 ranny)

Canis:
Salazar a jakże zajął bestie swoim jestestwem, zeskoczył z kkuca i dobył swojej nieocenionej broni, runy ziemi - Aresh, biegnąc w kierunku stworzeń. Gdy był na odległość 5 metrów wrzasnął inkantację runiczną:
- Aresh!

Wywołując manifestację energii z kamienia runicznego (oczywiście trzymał ją oburącz). W krótkiej chwili energia z kamienia runicznego przemknęła pod powierzchnię ziemi, nie minęła sekunda, jak przed stworem w którego kierunku Salazar celował wystrzeliły cztery ostre stalagmity przebijając ciało stworzenia w dwóch miejscach, w okolicach gardzieli oraz w podbrzuszu. Bestia majestatycznie opadła na kamienie spływając krwista posoką po głazach.

Drugie stworzenie jednakże nie było bierne i widząc co się dzieje, ranne stworzenie zamachnęło się łapami z pazurami oraz paszczą kłapiąc, zaczęło niszczyć stalagmity by ratować siebie oraz kompana. Stalagmity zostały zniszczone, gdyż ich wytrzymałość była mniejsza, lecz kompana nie uratował.

Rozwścieczone zwierze przygotowało się do natarcia na Salazara.

4 metry do Salazara.

1/2 Sambir (na dodatek poważnie ranny)

Talia:
Widząc scenę i kończąc już przeładowanie oddała kolejny strzał. Jakże celny i precyzyjny z tak krótkiej odległości. Bełt przemknął po prowadnicy i wydobył się z drewnianej broni mknąc w kierunku rozszalałej bestii, chcącej atakować Salazara.

Bełt przemknął po linii prostej z zawrotną prędkością wbijając się tuż obok poprzedniego bełtu, por az kolejny wbijając się miedzy zebra i raniąc płuca. Bestia mając już dwie rany zaczęła krwawić wewnętrznie do organów oddechowych topiąc się w własnej krwi. Z każdą sekunda stworzenie słabła, a chcąc zadać cios Salazarowi nie miało już sił i opadło martwe.

Dziewczynka dumna ze swego osiągnięcia, w końcu zamordowała wielkiego kota. Schowała kuszę z powrotem na plecy i dobyła swego konia, po czym dalej ruszyła w kierunku czarnego klifu.

//Zauważyłem, że im bogatszy opis, tym lepiej oceniane tak?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej