Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rodzinna waśń - Powrót pradziada...

<< < (11/26) > >>

Mohamed Khaled:
Dobrze... - pobiegł do osoby od zapasów. Zaniósł ją do osobnego namiotu. Potem przyszedł do was. Strawe tam gdzie kazałeś panie postawiłem, tyle że w prywatnym namiocie. Dziewoje także. Straże wysłałem na patrol, nikt wam nie będzie przeszkadzał.

Rakbar Nasard:
Mag opuścił namiot przywołując uprzednio do siebie swojego kompana, krasnoluda Kharima. Wszedł do prywatnego namiotu, gdzie znajdowały się niewolnice i strawa. Będąc w pomieszczeniu z Kharimem i czterema niewolnicami, rzekł:
- Stój przy wejściu i nasłuchuj. Jak ktoś będzie w pobliżu, zaszczekaj. - powiedział, puszczając oczko do kompana, by nie obraził się na te obelgi. Nie wiedział na ile może tym kobietom ufać.
- Jak trafiłyście do niewoli? Dużo was tu jest? - mówił, siadając przed nimi. Starał się wypaść jak najbardziej poważnie, ale dobrodusznie.

Nawaar:
- Tak jest panie. Powiedział, do człowieka i opuścił namiot stał na zewnątrz nasłuchując wszystkiego i znowu zaczął rozważania w swojej głowie. Kiedy, to usługiwanie się skończy świerzbi mnie, żeby powalczyć. Tracę cierpliwość.

Mohamed Khaled:
Ty nie jesteś jak oni. Kim jesteś? Zapytała jedna z nich. Koło 30 niewolników, w tym 21 niewolnic. - popłakała się. - Straciłam tu syna, miał zaledwie miesiąc... - przytuliły ją. - Jak to jak? Porwali nas.. - odezwała się druga. W tym czasie Kharim coś poczuł. Jakby obecność kogoś martwego.

Nawaar:
Kharima intuicja dała o sobie znać. Wyczuwał, coś złego nie daleko jego i namiotów, lecz on nic nie mógł zrobić w końcu musiał jeszcze udawać, do czasu wywołania walki. Paladyn patrzył się cały czas przed siebie, czekał aż coś podejdzie bliżej, być może w końcu zauważą maszkarę ludzie w obozie a jak nie to sam się ją zajmie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej