Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rodzinna waśń - Powrót pradziada...

<< < (5/26) > >>

Mohamed Khaled:
//Jedziemy ku obozowi I

Cóż... Tak to jest, jak mąż jest zabiegany.. Nie wspomniał Ci, że Ci ludzie się z Kratosem wychowywali? Większość których spotkałeś dopiero co, znała go od początku. Valkirian był przyjacielem jego przybranego ojca. Ortega nie raz mu pomagał. Mój mąż, ja i mój szwagier dołączyliśmy do jego bitwy już tu, na Valfden. To co nam wówczas opowiedział, to coś niemożliwego. Fakt, banda Ortegii to zwykli bandyci, ludzie mojego męża to specjalny oddział stworzony przez Kratosa i właśnie niego. Są dobrze wyszkoleni, ale do tych waszych bestii się nie umywają. - Przerwała na chwilę, by się rozejrzeć - Zbliżamy się do pierwszego obozu... A co do naszej sprawy. Mamy w tym także swój własny cel. Nie chcemy zginąć. Wielu z nas znało Kratosa, wielu wiedziało o jego przeznaczeniu. Teraz gdy się zmieniło, nie wiemy co się stanie...

Rakbar Nasard:
Jazda koniem przypomniała mu ostatnią wyprawę do Mirty. Wtedy jednak było Hemis i podróż trwała dużej. Promienie słońca nieustannie atakowały maga. Nieco oblaty potem błądził myślami o obecnym wątku.
- Czy w tych obozach znajduje się coś, co trzeba zabrać lub zabić? Ile liczą sobie mieszkańców te obozy? Gdzie planują "ożywić" tego nekromantę?

Nawaar:
Krasnolud jechał, sobie spokojnie wsłuchując się w opowieść. Ciepły wiatr muskał go, po twarzy do tego stopnia że cały czas się uśmiechał szeroko. - Dokładnie, chyba nie każecie nam ich wszystkich wybić?. Przecież to bezcelowe. Wtrącił Kharim siedzący na kucu, jego mina spoważniała.

Mohamed Khaled:
Co do obozów, zabrać stamtąd można co najwyżej trochu złota i broni. Nie wiemy ile dokładnie tam jest ludzi. Koło 50 na pewno, no i oczywiście multum niewolników. Nie zamierzamy ich wszystkich zabijać. Kilkunastu może, resztę w kajdany i do Syberii lochów. - Przerwała na chwilę, by złapać powietrze - Nie wiem dokładnie. Słuchy chodzą, że gdzieś na północy. Więcej się dowiecie od "Kruków zachodu". Specjalny oddział Valkiriana. Tak z innej strony, ostatnio każdy ma osobne oddziały - uśmiechnęła się. Ku waszemu zdziwieniu, obóz był już w zasięgu wzroku. Na straży stało dwóch typów, w czarnych szatach i z hełmami na głowie. Ja znikam, chyba że macie jeszcze jakieś pytania?

Nawaar:
- Dobrze wiedzieć jak się ma sytuacja. Gdzie Cię później spotkamy? i czy ktoś nas wesprze jak będziemy walczyć?.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej