Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rodzinna waśń - Powrót pradziada...

<< < (24/26) > >>

Mohamed Khaled:
Demon rzucił miecz w człowieka który chciał zaatakować z nie nacka jego sprzymierzeńców. Szybko rozprostował skrzydła, po czym chwytając kolejnego człowieka wzniósł się w powietrze. Już z dużej wysokości zrzucił go, powodując śmierć wieloobrażeniową. Wylądował, po czym chwytając miecz ruszył dalej do boju.

5 ludzi zostało

//Czekamy na Kharima, bo miał być po 18 jakoś.

Nawaar:
// Jestem sorki, że tak późno.
Kharim był pełen podziwu dla walczącego demona i nie zapomniał również o magu Rakbarze. - Teraz moja kolej!. Krzyknął głośno. Oczywiście na początek użył przemieszczenia, za plecy magów oboje zostali zaskoczeni, przez niziołka. Krasnolud nie miał czasu na zabawę i zamachnął się z lewej strony trafiając człowieka w potylicę, ten zmarł z poważnym uszkodzeniem czaszki jak i mózgu. Następnie opuszczając obuch młota ku ziemi zrobił zamach ku brodzie następnego maga siła ciosu była na, tyle silna że człowiek obalił się. Paladyn doskoczył do leżącego i solidnym uderzeniem młota również w czaszkę zakończył jego żywot. Kharim odłożył młot na ziemię i skupił w sobie moc magiczną jednocześnie wypowiadając inkantację. - Izeshar! . W dłoni krasia pojawiła się jak, za każdym razem kula błyszczącej energii, która została pchnięta telekinezą prościutko w twarz jednego z magów zmarł na miejscu. Ponownie zebrał resztki mocy i rzekł tą samą inkantację. - Izeshar! . Pocisk, po chwili był gotów do użycia i za pomocą telekinezy poleciał w głowę następnego z człowieczków, który mimo zasłony padł martwy bez tchu.

1ludzi zostało

Mohamed Khaled:
Demon już miał wykończyć ostatniego, gdy nagle wszystkich coś odrzuciło. Straciliście przytomność waląc o coś głową. Gdy już się ocknęliście, leżeliście w namiocie otoczeni ładnymi dziewkami skąpo ubranymi. Namiot był dość duży, pełno jedzenia i wody. Czyżbyście byli w raju? Nie...

Nawaar:
Krasnolud otrząsnął się ze snu machając głową na lewo i prawo, żeby się ocucić. - Co..... się stało?. Moja głowa!. Pamięta ktoś, co się wydarzyło?. Dopiero wtedy rozejrzał się po pomieszczeniu zwracając uwagę na dziewczyny. Nawet ładnie im to wychodziło, ale nadal martwił się czemu są spętani i gdzie jest demon.

Mohamed Khaled:
//Ale wy luźno leżycie :D Nie napisałem, że spętani.

Z zewnątrz dochodziły was dziwne odgłosy. Nie była to kłótnia, ani zwykła rozmowa. Coś biegało po całym obozie, słyszeliście brzęki metali a także ryczenie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej