Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo - Poszukiwania czarnego klifu
Canis:
//Jakiej znowu agonii... boli cie, poharatane udo masz, ale nie umierasz...
- Bo widzisz... tacy już jesteśmy... lubimy rozrywkę, a ludzie to niezwykle pazerne jednostki, wystarczy obiecać odrobinę majątku, a zrobią wszystko co się każe. Dobra dość tej paplaniny, szkoda mojego czasu.
Powiedział i zaczął zastanawiać się nad sposobem zabójstwa takiego leżącego krasnoluda, któremu jakoś nie chciało się kontratakować.
Nawaar:
Krasnolud wiedział, że to koniec konwersacji wyciągnął dłoń ku stworkowi i pchał go telekinezą, ku ziemi. Kharim w tym czasie wyciągnął kiścień z zapasa i trafił go w łeb, z czaszki nic nie zostało dało się natomiast zauważyć małe ilości mózgu. Paladyn, za dużo się nie dowiedział musiało to natomiast wystarczyć. Wstał z ciężkim bólem pozbierał swoje rzeczy w tym młot odnalazł konia, którego zostawił koło krzaków i ogniska. Wsiadł na niego i popędził w stronę domu Georga zdać mu relację, co udało mu się odkryć. Miał nadzieję, że człowiek opatrzy mu nogę, bolała jak diabli.
Canis:
I tak już zbliżał się poranek. Dojechałeś do jego domu, wiedziałeś ze nie śpi bo wyganiał akurat prostytutki ze swojego mieszkania na w pół okryty prześcieradłem i darł się, że nigdy więcej nie chce ich usług.
Nawaar:
Widać, było po jego twarzy widocznie go nie zaspokoiły. Kharim zsiadł z konia i powolnym krokiem zbliżył się, do człowieka rana go bardzo osłabiła. - Witaj panie Georgu. Mam wiadomości o , które pan prosił, ale muszę chwilę odsapnąć. Paladyn pokazał, uszkodzoną nogę.
Canis:
Przyjrzał się nodze i machnął ręką pokazując, ze to drobnostka.
- Właź, i tak nie mam nic lepszego do roboty, usiądź w salonie, przyniosę trochę znieczulacza i ci to naprawię wraz z gosposią. Opowiadaj jak wyniki śledztwa.
Powiedział i zaprosił cię do salonu, sam zniknął w kolejnym pomieszczeniu, słyszałeś tylko przewalanie butelek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej